Johannes Boe po raz kolejny w tym sezonie zdeklasował konkurencję. Norweg był najlepszy w trakcie czwartkowego spritnu i dopisał kolejne 90 punktów do swojego konta. Najlepiej z Polaków zaprezentował się Grzegorz Guzik, który zajął 33. miejsce i zakwalifikował się do sobotniego biegu pościgowego.

Johannes Boe – „Terminator” od startu do mety

To był kolejny dzień w biurze dla Johannesa Boe. Norweg jest w tym sezonie nie do zatrzymania i odniósł w czwartek piąte zwycięstwo z rzędu. 29-letni biathlonista pewnie prowadził od startu do mety i nawet przez chwilę nie musiał obawiać się, że ktokolwiek z rywali zdoła go wyprzedzić.

Jedynym, który próbował dogonić Boe był jego rodak Sturla Holm Laegreid, ale jego strata wynosiła ponad 17 sekund. Dalej było tylko gorzej. Trzeci na mecie Niemiec Benedikt Doll, który, podobnie jak Norwedzy, był w czwartek bezbłędny, dobiegł do mety w czasie o niemal 39 sekund gorszym od zwycięzcy.

Pierwsze punkty Guzika

Polscy kibice uważnie śledzili występy naszych zawodników, którzy walczyli o to, by ostatni w tym roku weekend Pucharu Świata nie skończył się już w czwartek. W sobotę bowiem odbędzie się jeszcze bieg pościgowy, zaś w niedzielę bieg ze startu wspólnego, w którym wystartuje wyłącznie czołowa trzydziestka klasyfikacji generalnej.

Na starcie zameldowało się trzech reprezentantów Polski, ale tylko jeden z nich zdołał zakwalifikować się do pościgu. Dla Grzegorza Guzika czwartkowy sprint był najlepszym startem w tym sezonie. Najbardziej doświadczony polski biathlonista pomylił się tylko raz na strzelnicy i zajął 33. lokatę.

Jan Guńka również miał szansę, by powalczyć w sobotę o punkty Pucharu Świata, jednak zabrakło mu do tego 7 sekund. Dwie karne rundy i 3 minuty straty do lidera dały mu ostatecznie 65. miejsce. Najsłabszy z Polaków był Marcin Zawół, który biegł dodatkowe 450 metrów i został sklasyfikowany na 79. pozycji.

C73B_v2

Fot. © Thibaut/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.