Już w czwartek panie rozpoczną ostatni weekend Pucharu Świata w tym sezonie. Gospodarzem zmagań będzie norweskie Oslo, z powrotu do którego wyjątkowo cieszy się Denise Herrmann.

Udany weekend Niemców

Cała niemiecka drużyna może być zadowolona z tego, co udało się osiągnąć w zeszły weekend w Estonii. Czwarte miejsce w sztafecie mieszanej, trzecie miejsce w pojedynczej sztafecie mieszanej. Do tego drugie miejsce Vanessy Voigt w sprincie i taki sam rezultat Denise Herrmann w biegu ze startu wspólnego.

– Weekend w Otepaa był naprawdę cool dla całego zespołu. Szczególnie wspaniałe było oglądanie pierwszego podium Vanessy Voigt – podsumowuje wydarzenia z zeszłego tygodnia Herrmann.

Nadzieje na podium w Oslo

33-latka do tej pory w Oslo na podium stanęła tylko raz. W 2019 roku zajęła drugie miejsce w biegu pościgowym na 10 kilometrów. Był to ostatni biathlonowy sezon, w którym stolica Norwegii znalazła się w kalendarzu Pucharu Świata.

– Naprawdę nie mogę się doczekać powrotu do Oslo, tradycyjnego ośrodka narciarskiego. Mam nadzieję, że trasa nadal się trzyma. W ostatnich dniach można zauważyć, że wiosna powoli się zbliża, robi się cieplej i wilgotniej. W tym roku zostajemy nad morzem, co potęguje wiosenną gorączkę – zauważa Niemka.

Denise Herrmann od zawodów w Kontiolahti jest w gazie i regularnie staje na podium. W czterech indywidualnych startach Niemka aż trzy razy znalazła się w najlepszej trójce. Czy tak będzie i tym razem w Oslo?

– Oczywiście mam nadzieję, że uda mi się wykorzystać to, co udało mi się pokazać w ostatnich tygodniach. Ostatnie trzy zawody były naprawdę ciężkie, ale nadal radzę sobie całkiem nieźle w biegu i nadal czuję się stosunkowo „świeżo”. Nie spodziewam się w każdym wyścigu wbiegać na podium. Staram się cieszyć tym wszystkim i mieć ładne zakończenie w niedzielę – zaznacza.

Źródło: inf. prasowa/oprac. własne
Fot. Wikimedia/Steffen Prößdorf

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.