Dla Denise Herrmann-Wick czwartkowe zwycięstwo w Hochfilzen było pierwszym w jej karierze podium na austriackim obiekcie. Niemka przyznała, że przywołało to wspomnienia z Pekinu, gdy zdobywała tam złoto w biegu indywidualnym.

Duma i radość

Kluczem do zwycięstwa w biegach sprinterskich jest oczywiście strzelanie. A to u Herrmann-Wick było w czwartek na najwyższym poziomie. Choć biathlonistka nie jest jeszcze w optymalnej formie biegowej, udało się jej odnieść w Hochfilzen pewne zwycięstwo.

– To było dla mnie naprawdę zaskakujące, ponieważ w ostatnich latach musiałam sporo walczyć, ale tamte doświadczenia zaprocentowały. Czuję się jak w olimpijskim śnie z Pekinu, ponieważ Hochfilzen nie należało do moich ulubionych miejsc. Dziś starałam się zaprezentować z dobrej strony, być spokojną w trakcie biegu i nie za szybką na strzelnicy. Zadania wydają się proste, ale tak nie jest. Trasa była naprawdę trudna, oblodzona i śliska. Trochę obawiałam się panujących warunków, więc starałam się zachować spokój i pojechać dobry biathlonowy bieg. Z tego zwycięstwa jestem bardzo zadowolona i dumna – mówiła Denise Herrmann-Wick na mecie.

Cel – Mistrzostwa Świata w Oberhofie

Po czterech biegach w tym sezonie, Denise Herrmann-Wick znajduje się na 3. miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Mimo to, na podium stała tylko raz – w czwartek w Hochfilzen. Zawodniczka nie ukrywa, że proces budowania formy będzie trwał.

– Dzisiejszy start był naprawdę dobry. Mam jednak nadzieję, że w lutym w Oberhofie będę w lepszej formie biegowej i z weekendu na weekend będzie coraz lepiej. Każde zwycięstwo zwiększa pewność siebie. Nie mogę się doczekać, jednak każdy wyścig, to kolejny krok w drodze do mistrzostw świata w naszym domu – dodała Niemka.

Źródło: biathlonworld.com
Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.