33-letni Jewgienij Garaniczew od ponad 10 lat startuje w zawodach Pucharu Świata. Rosjanin, mimo swojego wieku, wciąż nie zamierza odchodzić na emeryturę. Wszystko przez żonę, która zabroniła mu myśleć o rezygnowaniu z biathlonu.

Ostatnie sezony w wykonaniu Garaniczewa nie należały do szczególnie udanych. W minionej edycji Pucharu Świata zajął dopiero 27. miejsce w klasyfikacji generalnej. Rok wcześniej było jeszcze gorzej – Rosjanin był 32. Ciężko oczekiwać, że brązowy medalista z igrzysk w Soczi w roku olimpijskim nawiąże do dawnych sukcesów.

Mimo to, Garaniczew nie ma zamiaru rezygnować z biathlonu. W rozmowie z portalem Russia Today przyznał, że wielokrotnie zastanawiał się, dlaczego wciąż uprawia ten sport.

– Rozmawiałem nawet na ten temat z żoną. Jest jej ciężko, kiedy nie ma mnie w domu. Mamy dwoje dzieci: jedno sześcioletnie, drugie cztero. Oboje chodzą do przedszkola, są jakieś choroby, problemy domowe. Ale moja żona kazała mi wyrzucić te wszystkie myśli z głowy. Nie przekona mnie do skończenia z biathlonem, bo widzi, jak bardzo mnie to pasjonuje. Rodzina bardzo mnie wspiera i motywuje – mówił 33-latek.

Dla Garaniczewa igrzyska w Pekinie będą prawdopodobnie ostatnimi w karierze. O ile się na nie zakwalifikuje. On sam jednak nie przywiązuje do tego wielkiej wagi.

– Naszym zadaniem jest trenowanie, realizowanie założeń oraz robienie postępów w strzelaniu i bieganiu. Jeśli tak się nie stanie – czy w ogóle możemy mówić o Igrzyskach Olimpijskich? Nie jestem sportowcem, który marzy o dotarciu na nie za wszelką cenę. Jeśli ktoś nie jest gotowy do walki o medal, jaki jest sens uczestniczenia w zawodach i zajmowania czyjegoś miejsca? – tłumaczył Rosjanin.

Źródło: russian.rt.com
Fot. Wikimedia/Marcus Cyron (CC BY-SA 4.0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.