W czwartkowym sprincie Dorothea Wierer odniosła swoje 14. zwycięstwo w karierze i 5. w Anthloz. Biathlonistka przyznała, że nie spodziewała się tego, ponieważ przed zawodami była zdenerwowana, a w trakcie biegu narzekała na swoją formę.

Wierer kocha Antholz

Dorothea Wierer w Antholz czuje się jak w domu. Nic dziwnego, bowiem jej miejsce urodzenia znajduje się w tej samej gminie, co słynny stadion. W Anthloz Włoszka zdobywała już medale mistrzostw świata i ośmiokrotnie stawała na podium. Jednak w czwartek w ogóle nie brała pod uwagę takiego scenariusza.

– Jestem naprawdę szczęśliwa i nie sądziłam, że pobiegnę tak dobre zawody. Zaczęłam i czułam się naprawdę źle, takie słabe nogi. Na strzelnicy było dobrze, dzięki dwóm zerom. Nie spodziewałam się tego, ponieważ przed wyścigiem byłam zdenerwowana z powodu wiejącego wiatru, ale ostatecznie było dobrze – powiedziała Dorothea Wierer.

Czytaj także: Antholz: Dorothea Wierer wygrywa sprint w ojczyźnie. Kamila Żuk znów zapunktowała

Mimo początkowych problemów udało się jej osiągnąć pierwsze od roku zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata. Ostatni raz 33-letnia biathlonistka tryumfowała w… Antholz.

– To niesamowite wygrać przed własną publicznością. Bardzo lubię Antholz. Jest naprawdę fajnie, ponieważ jest tu moja rodzina i przyjaciele. To zawsze wyjątkowe i wcale nie takie łatwe, ponieważ w domu jest więcej stresu i presji – dodała.

Oddech znaczy sukces

Włoszka nie ma najwyższej skuteczności na strzelnicy. W tym sezonie jej celność w stójce to tylko 83%. Nadrabia jednak w tzw. leżaku, gdzie strąca aż 94% celów. Istnieje szansa, że w najbliższych tygodniach ta statystyka ulegnie zmianie na lepsze, bowiem Wierer ma nową strategię, która polega na braniu większej liczby oddechów niż zwykle.

– Jestem bardzo zadowolona z mojego strzelania. To było naprawdę ważne, aby dziś strzelać bezbłędnie. W pozycji leżącej skupiałam się tylko na strzale po strzale, by nie strzelać zbyt szybko, ponieważ oddychanie jest bardzo trudne. W stójce było tak samo, po prostu strzeliłam pierwszy raz i potem musiałam wziąć dwa oddechy, czego normalnie nigdy nie robię – wyjaśniła zwyciężczyni sprintu.

Źródło: biathlonworld.com
Fot. Julia Sadykova/Shutterstock.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.