Francuz Emilien Jacquelin został zwycięzcą niedzielnego biegi ze startu wspólnego. Na linii mety 26-latek nie krył emocji i porównał ten sukces do złotego medalu mistrzostw świata.

Dwukrotny mistrz świata w biegu pościgowym od początku sezonu jest bardzo mocny biegowo. Jego jedynym mankamentem jest postawa na strzelnicy w pozycji stojącej. Jacquelin musi zdecydowanie poprawić się w stójce, bowiem 75% skuteczności chluby mu nie przynosi.

– Wiedziałem, że w tym tygodniu świetnie spisywałem się na nartach. W wyścigu w Sjusjoen na początku sezonu postanowiłem zaatakować i nie bać się strzelnicy. Wczoraj byłem bardzo zdenerwowany; dzisiaj chciałem pokazać mojemu trenerowi, wszystkim kibicom… przepraszam za wyraz, że mam duże jaja! Jestem naprawdę dumny! – powiedział Emilien Jacquelin.

O problemach Francuza pisaliśmy w październiku. Biathlonista przygotowywał się do tego sezonu po kontuzji, która mocno utrudniała trening. Nic dziwnego, że niedzielne zwycięstwo ma tak słodki smak.

Jacquelin o przygotowaniach po kontuzji: Jestem trochę w tyle za innymi

– To wspaniałe uczucie. To było może bardziej wzruszające niż mistrzostwo świata, bo tu była moja rodzina. Po kontuzji emocje były naprawdę duże, bo nie wiedziałem, czy uda mi się wrócić lepszym niż byłem wcześniej. Zrobiłem to dzisiaj – dodał Francuz.

Wygrana w niedzielę smakuje podwójnie dobrze, bowiem Jacquelin święta, oraz pierwszy noworoczny wyścig, spędzi w żółtej koszulce lidera. 26-latek o dwa punkty wyprzedza swojego rodaka Quentin Fillon Maillet.

– To niesamowite, jak wielu wspaniałych sportowców jest w stanie walczyć o prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Wszyscy jesteśmy na tym samym poziomie, ale wyścigi są trudniejsze niż kiedykolwiek, a stawka jest naprawdę mocna – zaznaczył.

Źródło: biathlonworld.com
Fot. © Thibaut/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.