Franziska Preuss po przerwie spowodowanej chorobą wraca do ścigania. Niemiecka biathlonistka przyznała, że płakała, gdy obserwowała startujące w ojczyźnie koleżanki. Jednocześnie zaznaczyła, że jest gotowa do powrotu na trasę.

Frustracja i zrozumienie

W 2023 roku nie oglądaliśmy Niemki w zawodach Pucharu Świata. Franziska Preuss rozchorowała się tuż przed zawodami w Pokljuce i nie pojawiła się także w Ruhpolding. W okresie świąteczno-noworocznym dopadła ją gorączka, ból gardła, zasmarkany nos i uporczywy kaszel, który skutecznie wybił Preuss biathlon.

– Oczywiście ostatnie dwa, trzy tygodnie były bardzo frustrujące. Chociaż w Boże Narodzenie byłam bardzo ostrożna i prawie nikogo nie spotkałam, znowu mnie dopadła [choroba – przyp. red.]. Trudno to zaakceptować, ale w tej chwili nie można tego zmienić, a ja całkiem dobrze radzę sobie teraz z taką sytuacją. Zawsze staram się zachować spokój i wierzyć, że wszystko szybko się unormuje, kiedy będę zdrowa. Oczywiście miałam łzy w oczach, kiedy oglądałam w telewizji relację z Ruhpolding i nie mogłam tam znowu się pojawić. Do następnego roku! – powiedziała Franziska Preuss.

Antholz szansą na zmianę

Brak startów spowodował, że Franziska Preuss mocno spadła w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Niemka zajmuje obecnie 32. miejsce i ma na swoim koncie 105 punktów. Liczy jednak, że w Antholz poprawi swoją pozycję, a także uda jej się poczuć przedsmak rywalizacji o medale mistrzostw świata.

– Bardzo się cieszę, że mogę być w Antholz. Jeśli chodzi o formę, to jeszcze nie jest idealna, ale ocenią ją dobrze. To dla mnie ważne, aby być teraz z powrotem w zespole, nosić mój numer startowy i, jeśli chodzi o Mistrzostwa Świata w Oberhofie, ścigać się w normalnym, konkurencyjnym środowisku. Po prostu widzę, co ciało ma do zaoferowania i robię, co w mojej mocy – dodała biathlonistka.

Gmina Rasen-Antholz, która będzie gościć najbliższą rundę Pucharu Świata leży we Włoszech, tuż przy granicy z Niemcami. Jednak nasi zachodni sąsiedzi będą mogli czuć się jak w domu, bowiem dla ponad 97% mieszkańców Rasen-Antholz językiem ojczystym jest niemiecki.

– Bardzo lubię być w Antholz i lubię tutaj startować. Zawsze jest naprawdę dobra atmosfera. Trasy są bardzo harmonijne i przyjemne do biegania. Wije się przez las – to lubię. Strzelnica jest trochę trudna: ze względu na wysokość [ponad 1000 m n.p.m. – przyp. red.] oddychasz nieco ciężej, a także przez lekko wznoszący się wjazd na nią – opisuje.

Źródło: inf. prasowa/oprac. własne
Fot. Wikimedia/Christian Bier (CC BY-SA 3.0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.