Niebezpieczne chwile w trakcie niedzielnego biegu pościgowego przeżyła Ingrid Landmark Tandrevold. Norweżka z trudem dobiegła do mety, niemal mdlejąc na ostatnich metrach trasy. Na szczęście lekarz reprezentacji Norwegii uspokoił opinię publiczną, informując że z jej zdrowiem jest już wszystko w porządku.

Ingrid Landmark Tandrevold biegła dziś po brązowy medal. Na ostatnim strzelaniu zajmowała trzecie miejsce, mając osiem sekund przewagi nad czwartą Dorotheą Wierer. Wszystko wskazywało nat to, że Norweżka utrzyma swoją lokatę i zdobędzie swój pierwszy w karierze medal olimpijski.

Jednak tak się nie stało. Na ostatnim kilometrze 26-latka nagle zniknęła z radarów i do mety dobiegła dopiero 14. Nikt nie wiedział, co się wydarzyło i dopiero telewizyjne powtórki wyjaśniły całą sytuację. Okazało się, że Norweżka nie miała już sił, by dalej biec i do mety dojechała ostatkiem sił. Potwierdził to lekarz norweskiej ekipy, doktor Lars Kolsrud.

– [Ingrid – przyp. red.] próbowała biec za Elvirą i ledwo dotarła do mety. Była wyczerpana, bardzo rozczarowana, ale nie nieprzytomna. Stresowała się. Teraz je i pije. Sądzę, że to przez zimno [w trakcie zawodów było minus 15 stopni Celsjusza – przyp. red.] i wysokość [zawody są rozgrywane na wysokości 1700 m.n.p.m. – przyp. red.]. Musimy zobaczyć, czy powinna brać udział w kolejnych zawodach, ale jeśli tak, to musi trenować normalnie – powiedział doktor Lars Kolsrud.

Źródło: biathlonworld.com
Fot. Wikimedia/Steffen Prößdorf (CC BY-SA 4.0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.