Biathlon to nie tylko piękne historie pisane przez wielkich zawodników, ale również zakulisowe problemy i zwykła codzienność. O tym drugim aspekcie opowiadał Johannes Boe, który poruszył temat swoich dwóch najgroźniejszych przeciwników w ostatnich latach.

W sezonie 2019/2020 i 2020/2021 Norweg wygrywał klasyfikację generalną dosłownie o długość narty. Najpierw był lepszy o 2 punkty od Francuza Martin Fourcade’a, by rok później różnicą 13 punktów wyprzedzić rodaka Sturla Laegreida. Relacje z tymi dwoma zawodnikami były głównym tematem rozmowy z norweską telewizją TV2.

– Z Fourcadem były lata, kiedy nawet się nie przywitaliśmy. Gdy staliśmy razem na podium, po prostu gratulowaliśmy sobie nawzajem. Na treningu czy w hotelowych pokojach panowała zimna atmosfera – mówił Johannes Boe.

28-latek zdradza, że relacje z młodszym kolegą z reprezentacji były zgoła odmienne. Zdobywca Kryształowej Kuli wspomina równocześnie ostatnie zawody w minionym sezonie.

– Z Sturlą jest odwrotnie. Bardzo się z tego cieszę i jest to szczególnie ważne w zespole. Kiedy jako pierwszy przekroczyłem linię mety, chciałem go po prostu przywitać i dać mu trochę spokoju. Ale przyszedł do mnie z uśmiechem i pogratulował mi udanego sezonu. Przyjął to tak spokojnie. Wtedy pomyślałem tylko: „Jaką musi mieć psychikę, co za kolega z drużyny i co za przyjaciel!” – dodał Boe.

Źródło: tv2.no
Fot. Wikimedia/Christian Bier (CC BY-SA 3.0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.