Johannes Thingnes Boe odniósł w środę swoje ósme zwycięstwo w tym sezonie i 57 w całej karierze. 29-letni biathlonista przyznał po zawodach, że bieg indywidualny był „jednym z najtrudniejszych wyścigów sezonu”.

Latający Norweg

Młodszy z braci Boe nie biegnie, on fruwa na nartach. Takie wrażenie można odnieść patrząc na osiągane przez niego czasy. Dziś, pomimo dwóch błędów na strzelnicy, z którymi wiązały się dwie dodatkowe minuty doliczone do czasu, znów był najlepszy. Jego rodak Vetle Sjaastad Christiansen pomylił się tylko raz, ale i nie był lepszy od Boe.

– Daje mi to dużo pewności siebie, ale w biegu indywidualnym jedna minuta kary za pudło, nie jest to takie pewne. Ponieważ z trzema błędami na strzelnicy w czasie jednego strzelania, masz dodatkowe trzy minuty i jesteś na 40. czy 50. miejscu – powiedział Johannes Thingnes Boe.

Niespodziewane podium

12-krotny złoty medalista mistrzostw świata nazwał swoje ósme zwycięstwo „jednym z najtrudniejszych wyścigów sezonu”.

– Głęboki śnieg, trudne warunki oraz problemy z elektrycznością. To było trudne dla sportowców i miejmy nadzieję, że to się nie powtórzy w kolejnych wyścigach – dodał.

Jednak to nie warunki biegowe, ale dyspozycja strzelecka Johannesa Boe mogła przekreślić jego szanse na zwycięstwo. Na ostatnim strzelaniu zanotował drugą karną minutę.

– Myślałem, że spadnę z podium na siódme, może ósme miejsce. Byłem smutny opuszczając strzelnicę. Naprawdę się zdziwiłem. Sprawdziłem wyniki, gdy się przebierałem i wciąż byłem liderem, i nie mogłem w to uwierzyć – opisywał biathlonista.

Źródło: biathlonworld.com
Fot. Anze Kacin/OC Pokljuka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.