To już drugi weekend z biathlonowymi emocjami. Choć słowo „emocje” nie do końca pasuje do opisu wyścigów mężczyzn. Johannes Boe dba o to, by dziennikarze głowili się, jak opisywać jego kolejne zwycięstwa. Na szczęście kobiety nie zawodzą i prezentują nam to, co w biathlonie kochamy – rywalizację do końca.

Julia Simon po raz pierwszy

Przed sezonem kibie i eksperci oczekiwali, że brak Tiril Eckhoff i Marte Olsbu Roeiseland sprawia, że dwa pierwsze miejsca będą zarezerwowane dla sióśtr Oeberg. Tymczasem po pięciu biegach Szwedki nie znajdują się nawet w czołowej piątce klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

A w niej prym wiedzie, bardzo niespodziewanie, Julia Simon. Francuzka po raz pierwszy w karierze ubrała żółtą koszulkę lidera przed sobotnim startem w biegu pościgowym, który wygrała. Do tego dorzuciła trzecie miejsce w czwartkowym sprincie, co daje jej 65 punktów przewagi nad drugą w tabeli Ingrid Landmark Tandrevold i trzy więcej nad trzecią Lisą Vittozzi.

C78B_v1

Pan Biathlonista Johannes Boe

Co można powiedzieć o najlepszym obecnie biathloniście świata? Johannes Boe jest nie do zatrzymania i w Hochfilzen zgarnął całą pulę. Wygrana w sztafecie, sprincie i biegu na dochodzenie. Ktoś jest w stanie zagrozić 5-krotnemu mistrzowi olimpijskiemu w jego marszu po Dużą Kryształową Kulę?

Na obecną chwilę jedynymi poważnymi kandydatami wydają się Sturla Holm Laegreid oraz Emilien Jacquelin. Cały problem polega na tym, że muszą oni być przed Boe a nie za.

C78B_v1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.