Johannes Thingnes Boe i Julia Simon – oto nowy król i nowa królowa biathlonu. Ta dwójka bezapelacyjnie była najlepsza przez cały sezon i słusznie zgarnęła Dużą Kryształową Kulę za zwycięstwo w Pucharze Świata. A co u Polaków? Oto ostatni rzut oka na klasyfikację generalną.

Bezkonkurencyjny Johannes Boe

Gdy Johannes Boe zajął 12. miejsce w biegu indywidualnym na inaugurację sezonu w Kontiolahti, nikt nie sądził, że Norweg zaraz włączy tryb „nieśmiertelność” i nie da nikomu zrzucić się z pierwszego miejsca. Po pięciu kolejnych zwycięstwach przyszły dwie trzecie lokaty. Potem było jeszcze lepiej i lider klasyfikacji generalnej wygrał OSIEM konkurencji z rzędu. I jak w GTA San Andreas główny bohater mógł zginąć jedynie od wybuchu, tak Boe przegrał z koronawirusem, który zatrzymał jego niesamowitą serię. Jednak gdy wrócił, przed własną publicznością wygrał 3 razy, jakby w ogóle nie był chory.

Młodzież do nauki

Chciałbym napisać, że przyszłość biathlonu jest bezpieczna, ale to jeszcze nie ten sezon. Najlepszy zawodnik U25 zajął dopiero 11. miejsce. Niklas Hartweg w tym roku skończył dopiero 23 lata, więc potencjał w nim jest. Jego o miesiąc młodszy kolega Tommaso Giacomel zajął 12. lokatę, co oznacza, że zarówno Szwajcarzy, jak i Włosi mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość. Na podium w kategorii U25 zmieścił się jeszcze inny z Helwetów. Sebastian Stalder w klasyfikacji generalnej był 17. W czołowej trzydziestce Pucharu Świata znalazł się jeszcze 24-letni Norweg Filip Fjeld Andersen. Reszta musi się jeszcze wiele nauczyć.

Polska bieda

Polacy, a właściwie jeden Polak, zdobyli okrągłe 20 punktów. Wszystkie zapisał na swoim koncie Grzegorz Guzik, który zajął 75. miejsce. Łącznie sklasyfikowanych zostało 95. zawodników. Więc to dobrze pokazuje miejsce, w jakim aktualnie znajduje się nasz męski biathlon.

C78B_v1

Równa jak Simon

Kobiecy biathlon nie miał takiej dominatorki jak męski (na szczęście!). Jednak miał zawodniczkę, która biegała najrówniej ze wszystkich. Julia Simon tylko trzy razy wypadła poza czołową dziesiątkę zawodów, a zazwyczaj kręciła się w okolicach podium. Dość powiedzieć, że Francuzka wygrała tylko DWA razy (Johannes Boe 15). Tyle samo zwycięstw odnotowały Dorothea Wierer czy Hanna Oeberg. Z kolei jej młodsza siostra Elvira wygrała aż 3 razy.

Jednak biathlon to sport, w którym nie zawsze musisz stawać na najwyższym stopniu podium, by na koniec dnia ponieść w górę trofeum. Przykład Julii Simon dokosnale to obrazuje. Zwyciężczyni klasyfikacji generalnej prezentowała najbardziej stabilną formę, co dało jej upragnioną Kryształową Kulę.

Gdzie te młode biathlonistki?

O tym, że Elvira Oeberg była najlepsza w kategorii U25 nie ma co pisać, bo Szwedka należy do czołówki już od sezonu 2020/2021. Ciekawie jest za jej plecami. Tam 24-letnia Lou Jeanmonnot i o rok młodsza Sophie Chauveau. 11. i 21. miejsce w pierwszym pełnym sezonie Pucharu Świata dobrze rokują na przyszłość i zapewniają Francuzom trwanie w czołówce.

Jak to wygląda u Polek?

Kamila Żuk, Joanna Jakieła i Anna Mąka uzbierały wspólnie 133 punkty, czyli ponad 6 razy więcej niż na swoim koncie mają panowie. Najlepiej spisała się Żuk, której 82 punkty dały 51. miejsce, pomiędzy Aliną Stremous z Mołdawii a Mileną Todorową z Bułgarii. Jakieła była 64., a Mąka 77. Łącznie sklasyfikowano 87. biathlonistek.

C78B_v1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.