Pierwszy sprint w sezonie 2022/2023 przyniósł nam niemałych emocji. O zwycięstwie zadecydował norweski pojedynek doskonale znany kibicom z poprzednich sezonów. Johannes Thingnes Boe okazał się lepszy od Sturli Holm Laegreida. Podium uzupełnił Roman Rees. Polacy niestety bez punktów.

Norweska batalia o zwycięstwo

W przeciwieństwie do poprzednich dni w sobotę biathloniści musieli zmagać się ze zmiennym wiatrem. Kluczem do zwycięstwa mogło więc być bezbłędne strzelanie. Rzeczywistość potwierdziła jednak, że z jednym pudłem także można dokonać wielkich rzeczy w sprincie.

Sobota nie przyniosła wielkich niespodzianek, jak to miało miejsce w biegu długim. O zwycięstwie decydowało nie tylko skuteczne strzelanie, ale także doskonała dyspozycja biegowa. A tę tego dnia mieli bez wątpienia Norwegowie. Reprezentanci tego kraju urządzili sobie małe mistrzostwa i w pierwszej dziesiątce zajęli połowę miejsc.

Przez większą część rywalizacji wydawało się, że to Sturla Holm Laegreid odniesie zwycięstwo. Norweg był bezbłędny i wyprzedzał Sebastiana Samuelssona o blisko 26 sekund. Wtedy jednak do gry wkroczył Johannes Thingnes Boe. Po pierwszym strzelaniu multimedalista olimpijski miał czas o 14,6 s szybszy od Laegreida. Podczas drugiej wizyty na strzelnicy Boe popełnił jednak błąd i musiał pokonać dodatkowe 150 metrów. Mimo to wciąż miał 2,8 sekundy przewagi nad swoim kolegą z reprezentacji. Końcówka rywalizacji była więc emocjonująca.

Na dystansie nie było mocnych na Johannesa Boe. Norweg im bliżej był mety, tym większą przewagę uzyskiwał nad Laegreidem. Ostatecznie Boe okazał się szybszy o 10,5 sekundy. Podium uzupełnił Roman Rees, który notuje bardzo dobry start sezonu. Po 4. miejscu w biegu indywidualnym Niemiec po raz drugi w karierze znalazł się w TOP 3 zawodów Pucharu Świata.

Polscy biathloniści bez punktów, ale z pozytywami

W sobotnim sprincie mogliśmy kibicować Grzegorzowi Guzikowi, Janowi Guńce oraz Marcinowi Zawołowi. Naszym reprezentantom nie udało się zdobyć punktów Pucharu Światu. Pod względem strzeleckim najlepiej zaprezentował się Marcin Zawół, który pudłował tylko raz. Dzięki temu nasz junior okazał się w sobotę najlepszym z biało-czerwonych – zajął 82. miejsce. Tuż za Zawołem znalazł się Jan Guńka. Kolejny z naszych perspektywicznych zawodników zaprezentował bardzo dobrą dyspozycję biegową. Polak miał 57. czas biegu i gdyby nie 4 pudła na strzelnicy, to wynik na pewno byłby lepszy.  Na 90. miejscu z trzema pudłami został sklasyfikowany Grzegorz Guzik. Dla naszych zawodników pierwszy weekend Pucharu Świata właśnie się zakończył. W jutrzejszym biegu pościgowym obejrzymy bowiem 60 najlepszych zawodników.

sprint-m-kontiolahti

Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.