Norwegowie powtórzyli sukces koleżanek z kadry i zwyciężyli w piątkowym biegu sztafetowym w Kontiolahti. Mistrzowie olimpijscy okazali się lepsi od Szwedów i Francuzów. Polacy, jako jedna z dwóch nacji, została zdublowana.

Rywalizacja zacięta do samego końca

Cztery reprezentacje walczyły o zwycięstwo w piątkowej sztafecie mężczyzn. Losy rywalizacji rozstrzygnęły się dopiero na ostatniej zmianie. Po pierwszej na czele byli Niemcy za sprawą bezbłędnego Erika Lessera. Druga i trzecia zmiana upłynęła pod dyktando Francuzów. Przewaga Trójkolorowych była jednak iluzoryczna – Szwedów wyprzedzali bowiem o 0,4 s, a Norwegów o 1,3 s.

Ostatnia zmiana to jednak popis Vetle Sjaastada Christiansena. Norweg jako jedyny z prowadzącej czwórki nie musiał dobierać żadnego naboju na strzelnicy. Sebastian Samuelsson dobierał dwukrotnie, Quentin Fillon Maillet raz, a Philipp Nawrath potrzebował aż czterech dodatkowych naboi.

Christiansen wyprzedził na mecie Samuelssona o 10,6 sekundy. Fillon Maillet finiszował 1,8 s za Szwedem. Nawrath stracił zaś do podium równą sekundę. Norwegowie okazali się także najlepsi w klasyfikacji punktowej biegów sztafetowych. Skandynawowie wygrali bowiem 4 z 5 startów.

Polacy znów z dublem

Niestety, dla polskiej sztafety piątkowa rywalizacja była kompletnie nieudana. Jan Guńka na pierwszej zmianie dobierał dwa razy w pozycji leżącej i dwa razy w stojącej. Do strefy zmian dobiegł na przedostatniej, 19. pozycji. Młodemu Polakowi, który zbiera cenne doświadczenie w seniorskich zmaganiach, udało się jedynie wyprzedzić o 4 sekundy Czecha Mikulasa Karlika.

Dramat zaczął się jednak na drugiej zmianie. Przemysław Pancerz zanotował aż dwie karne rundy i nie ukończył swojej zmiany. Odpadliśmy z rywalizacji jako pierwsza reprezentacja. Nasz los podzielili tylko Łotysze, z tą różnicą, że zaliczony występ ma u nich trójka zawodników.

C73C_v1

Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.