O takim wejściu do biathlonowej elity marzy nie jeden młody zawodnik. Tymczasem Sturla Holm Laegreid po prostu to zrobił. Cztery złota MŚ i 2 miejsce w Pucharze Świata w pierwszym pełnym sezonie startów robi ogromne wrażenie. Mimo odniesionego sukcesu Norweg nie zamierza spoczywać na laurach i koncentruje się na rzeczach, które dopiero mają nadejść w jego karierze.

Wejście smoka

Sturla Holm Laegreid zadebiutował w Pucharze Świata w Novym Meście w sezonie 2019/20. W tamtej kampanii pojawił się w sumie czterokrotnie. Już wtedy prezentował bardzo dobre strzelanie – 59/60 robi wrażenie. W sezonie 2020/21 przygodę z Pucharem Świata rozpoczął od samego początku sezonu. Jak wspomina w wywiadzie udzielonym serwisowi biathlonworld.com, jego głównym celem było wówczas utrzymanie się w kadrze A.

Nie chciałem iść na Puchar IBU, bo myślałem, że już z tym skończyłem. To była presja, którą czułem. Po pierwszym wyścigu, który wygrałem w Kontiolahti, wszystko się zmieniło. Mogłem się zrelaksować i skupić na tym, w czym jestem dobry. To był dla mnie prezent: móc pracować nad swoimi mocnymi stronami zamiast martwić się o porażkę.

Zwycięstwo w inauguracyjnych zawodach w Kontiolahti dodało młodemu Laegreidowi pewności siebie. Sturla zdaje też sobie sprawę z tego, jak pomocny były wówczas jego kolega z drużyny, Tarjei Boe. Norweg przyznał, że na pierwszym obozie śnieżnym przed sezonem często biegał za jego plecami i było to dla niego komfortowe. W Kontiolahti tak się złożyło, że Boe biegł pętlę przed Laegreidem. Dzięki temu nadał mu odpowiednio tempo. Sturla dołożył do tego 20 celnych strzałów i pierwsze zwycięstwo stało się faktem.

Jeden z czterech

Dokonania 24-latka przeszły jego najśmielsze oczekiwania. Sturla stawał na podium 14 razy, z czego wygrywał aż sześciokrotnie. Do tego należy dodać cztery złote medale mistrzostw świata! Takim dorobkiem na jednym czempionacie może pochwalić się tylko jeszcze trzech zawodników. Mowa oczywiście o Ole Einarze Bjoerndalenie, Martinie Fourcade i Emilu Hegle Svendsenie. Laegreid spokojnie podchodzi jednak do wszelkich porównań, a także do tego, co udało mu się osiągnąć. Po tym właśnie poznaje się prawdziwych mistrzów.

Jestem tylko Sturlą z Norwegii. Porównywanie się do jednego z tych facetów jest szalone. Nie wiem jak to opisać. Czuję, że mam przed sobą lata startów. To, że już tego dokonałem, jest nierealne. Miałem mnóstwo czasu, żeby się nad tym zastanowić i nadal trudno mi pojąć, co zrobiłem. Zawsze myślę z wyprzedzeniem: co mogę zrobić lepiej, jaki jest następny cel. Teraz nie myślę o tym, czego dokonałem, ale o rzeczach, które mają nadejść, jak igrzyska olimpijskie. Kiedy jednak zostałem zmuszony do siedzenia i patrzenia na to, co zrobiłem, to jest to jak bajka.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Sturla Holm Lægreid (@sturlal)

Rób to, w czym jesteś dobry

W rozmowie z biathlonworld.com Laegreid zdradza także przepis na odniesienie sukcesu. Czterokrotny mistrz świata i zwycięzca małej Kryształowej Kuli za biegi pościgowe oraz biegi indywidualne potwierdza, że zasada jest prosta: trzeba robić to, w czym jest się naprawdę dobrym.

Daj z siebie wszystko, nie możesz zrobić czegoś, do czego nie trenowałeś. Aby osiągnąć swoje cele, musisz pracować na miarę swoich możliwości; pokaż swoje mocne strony. Zrobiłem to i odniosłem sukces. Pomyślałem: „Nie muszę robić nic innego. Nie muszę strzelać jak Johannes ani biegać jak Jacquelin. Jeśli po prostu robię to, w czym jestem dobry, to wystarczy, aby osiągnąć moje cele”. Nie chodzi o to, by osiągać ponad miarę: rób to, w czym jesteś dobry, rób to dobrze, a odniesiesz sukces. Nosiłem tę mantrę przez cały sezon. Po pierwszym wyścigu wszystko było dla mnie premią.

Dobra zabawa i wsparcie zespołu

Sturla Holm Laegreid przyznał w wywiadzie, że jego sukces to także duża zasługa atmosfery, jaka panuje w norweskiej drużynie. Zawodnik podkreślił, że ich największym atutem jest wzajemne wsparcie, nawet w biegach indywidualnych.

W naszym zespole jesteśmy bardzo dobrzy w pomaganiu sobie nawzajem. Nie ma tajemnic… Jako grupa chcemy osiągnąć jak najlepsze wyniki dla Norwegii. Jeśli jedna osoba ma zły dzień, nadal gratuluje drugiej. Wszyscy mamy wzloty i upadki, ale jako zespół wspieramy się nawzajem.

Norweg przyznał także, że pod koniec sezonu nie był całkowicie wyczerpany. Wszystko było bowiem dla niego nowe, a każde zdobyte doświadczenie motywowało go do dalszej pracy.

Bawiłem się cały sezon i byłem trochę smutny, kiedy to się skończyło. To był dobry koniec sezonu, będąc drugim po Johannesie. To było dla mnie zwycięstwo; Byłem szczęśliwy. Cieszyłem się sezonem i nie byłem zmęczony wyścigami i presją. Może dlatego wciąż miałem energię.

Cel na sezon? Poprawa!

Przed nadchodzącym sezonem Norweg skupia się na dalszym doskonaleniu swoich umiejętności. Jest to coś, co napędza Laegreida i motywuje do dalszej pracy.

Nie jestem 100% w strzelaniu i wiem, że mam potencjał, aby biegać szybciej na nartach. Moim celem jest poprawa. Staraj się być lepszy niż w poprzednim sezonie. Proszenie o sezon tego samego kalibru jest bardzo samolubne.

Podobnie, jak inni zawodnicy, także Sturla, koncentruje się na nadchodzących igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Latem trenował z kadrą na obozach wysokogórskich i czuł się w takich warunkach całkiem dobrze. Norweg nie czuje się jednak pewniakiem do wyjazdu na igrzyska. Laegreid zdaje sobie sprawę z tego, jak ciężki to będzie sezon kwalifikacyjny.

Naprawdę, naprawdę chcę jechać na igrzyska olimpijskie. Może to zabrzmieć szaleńczo, ale jako Norweg nigdy nie jesteś bezpieczny, ponieważ jest tak wielu sportowców, którzy są do tego wystarczająco dobrzy. To będzie ciężki sezon kwalifikacyjny, ale jestem zmotywowany. Jeśli uda mi się poprawić, mam duże szanse.

Źródło: biathlonworld.com
Fot. shutterstock.com, zdjęcie ilustracyjne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.