Zeszły sezon był dla Lisy Hauser wyjątkowy. Austriaczka przywiozła z Pokljuki trzy medale mistrzostw świata, zajęła 6. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i zdobyła Małą Kryształową Kulę za biegi indywidualne. – W tym roku sytuacja jest inna. Zacznę pod presją – zauważa biathlonistka.

Start sezonu zbliża się wielkimi krokami. Dla Lisy Hauser będzie to już 10. raz, gdy staruje w biathlonowej elicie. Jednak pierwszy, w którym oczekiwania wobec niej będą tak duże. Aktualna złota medalistka w biegu masowym dołożyła w Pokljuce srebro w biegu pościgowym oraz sztafecie mieszanej. To były jej pierwsze medale w profesjonalnej karierze.

Nie dziwi więc, że sztab trenerski oraz otoczenie zawodniczki zwracają jej uwagę, że w tym sezonie nie będzie czarnym koniem, ale jedną z faworytek.

– Oczywiście, że w tym roku sytuacja jest inna, zdałem sobie z tego sprawę latem. Że zacznę od innego uczucia, od presji. Będzie inaczej, ale już jestem bardzo niecierpliwa, moje ciało domaga się konkurencji. Jestem ciekawa, jak sobie poradzę. Przeczucia są dobre. Myślę, że mój poziom powinien być odpowiedni – mówi Lisa Hauser.

28-latka jest pewna swoich umiejętności i przypomina, że w zeszłym sezonie siedem razy stawała na podium (2 razy w sprincie, 2 razy w biegu pościgowym, 2 razy w biegu masowym i raz w biegu indywidualnym).

– W każdej konkurencji znalazłam się na podium, co daje mi pewność siebie. Niezależnie od biegu, mogę zająć dobrą pozycję. Celem będzie utrzymanie się na najwyższym poziomie i mam nadzieję, że znów będę zajmować miejsca na podium – dodaje Hauser.

Źródło: sportnews.bz/ski-nordique.net
Fot. Markus Berger/Red Bull Content Pool

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.