Marte Olsbu Roeiseland zdaje się mieć patent na tegoroczne biegi pościgowe. W obecnym sezonie wygrała w tej konkurencji zarówno w Oestersund, jak i w Hochfilzen. Jak sama przyznaje, lubi biegi pościgowe m.in. za ich nieprzewidywalność. Jaki plan miała Norweżka na niedzielne zawody?

Cały wyścig czułam się samotna

Z 50-sekundową stratą do Hanny Soły rozpoczynała niedzielny bieg pościgowy Marte Olsbu Roeiseland. Liderka Pucharu Świata przyznała, że nie widziała Białorusinki na trasie, a jej głównym celem na ostatniej pętli była ucieczka Elvirze Oeberg. Gdy usłyszała od trenerów, że może to wygrać, nie była w stanie im uwierzyć. Za to też Roeiseland uwielbia właśnie biegi pościgowe.

Lubię biegi pościgowe, to świetna konkurencja. Nigdy nie wiesz, co dostaniesz. To była ciężka walka, przez cały wyścig czułam się nieco samotna. Nie widziałam Hanny na trasie, dlatego skupiłam się na walce o podium. Na ostatniej pętli chciałam zostawić Elvirę za sobą. Biegłam więc najszybciej jak potrafię. Nagle trenerzy i serwisanci zaczęli mnie dopingować i krzyczeć, że mogę to wygrać. Myślałam, że żartują.

Po Oestersund byłam zmęczona

Norweżka na konferencji prasowej odniosła się także do absencji w sobotniej sztafecie. Powodem takiej decyzji było zmęczenie, jakie pojawiło się po inauguracyjnych zawodach w Oestersund.

Myślę, że byłam nieco zmęczona po Oestersund. Dlatego dużo odpoczywałam i nie trenowałam w pełni. Wczoraj kibicowałam koleżankom z łóżka. Nie oczekiwałam, że dziś zrobię tak wielkie rzeczy. Skupiałam się na strzelaniu, wykonałam je rzeczywiście dobrze, trafiając dziewiętnaście celów. To było dziś kluczowe.

Marte Olsbu Roeiseland przyznała także, że bardzo dobrze startuje jej się w żółtym trykocie liderki Pucharu Świata.

Uwielbiam go. Myślę, że to najlepszy numer startowy, więc chcę go zatrzymać.

Źródło: biathlonworld.com
Fot. shutterstock.com/LiveMedia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.