W ostatnich dniach na nowo rozgorzała debata nad przywróceniem rosyjskich sportowców do międzynarodowej rywalizacji. Wszystko za sprawą wywiadu, jakiego Martin Fourcade udzielił norweskiej telewizji NRK. Przeciwną do Francuza opinię wyrazili już Johannes Boe, Vetle Sjaastad Christiansen oraz Sebastian Samuelsson.

Zostałem wybrany do MKOl, aby bronić sportowców

Martin Fourcade to nie tylko legenda biathlonu, ale i aktywny działacz sportowy. Po zakończeniu kariery sportowej Francuz został członkiem Komisji Sportowców MKOl. Fourcade jest także przewodniczącym komisji sportowców na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Dlatego też uznał, że musi wypowiedzieć się w tym temacie. Francuz udzielając wywiadu norweskiej NRK wiedział, że jego wypowiedź rozpocznie debatę, która przetoczy się przez cały świat.

Jako przedstawiciel sportowców i jako sportowiec uważam, że powinniśmy rozważyć możliwość powrotu rosyjskich i białoruskich sportowców do rywalizacji. To jest główne przesłanie. Zostałem wybrany do MKOl, aby bronić sportowców. I czuję się trochę tak, jakbym nie bronił tych sportowców. Oczywiście są Rosjanami i Białorusinami, ale są też performerami. Myślę, że na tej podstawie również należy ich bronić.

Martin Fourcade podzielił się swoją opinią po raz pierwszy na spotkaniu MKOl, które odbyło się 19 stycznia. To także na tym spotkaniu podobną opinię wyraziła Astrid Uhrenholdt Jacobsen, przez co musiała się zmierzyć w Norwegii z ogromną falą krytyki.

Walczyłem z Rosją przez całą karierę

Francuski biathlonista przyznał, że nie da nikomu okazji do oskarżania go o prorosyjskość. Na dowód tego przypomina, że przez całą karierę otwarcie występował przeciw federacji rosyjskiej w kwestii dopingu. Taka postawa nie była dla niego łatwa – Fourcade z powodu swoich działań otrzymywał po igrzyskach w Soczi groźby śmierci.

Powodem, dla którego uważam, że można teraz o tym mówić, jest to, że nikt nie może źle zrozumieć mojego stanowiska w tej sprawie. Walczyłem z Rosją przez całą moją karierę w kwestii dopingu. Nie byłem jedynym, ale jednym z nielicznych, który zajął publiczne stanowisko przeciwko Federacji Rosyjskiej i rosyjskim władzom w kwestiach dopingowych. Czasami się tego bałem, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Ale nie dam nikomu okazji do oskarżania mnie o prorosyjskość.

Martin Fourcade uważa, że żadnemu sportowcowi nie można odmawiać udziału w zawodach z powodu paszportu lub działań rządu jego kraju. 34-latek podkreślał, że widzi obie strony medalu i w pełni rozumie tych, którzy nie popierają powrotu Rosjan oraz Białorusinów do międzynarodowej rywalizacji sportowej. Nie zgadza się jednak ze stanowiskiem Ministra Sportu Ukrainy, Vadyma Huttsajta, który rozważy bojkot Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, jeśli Rosjanie zostaną dopuszczeni do rywalizacji. Dla Fourcade’a taka postawa to krok w złym kierunku. W tym miejscu Francuz przywołuje wartości olimpijskie i stawia sportową rywalizację ponad wszelkimi podziałami.

Możemy gromadzić się w różnych religiach, krajach i sposobach myślenia. Na tej spokojnej arenie sportowej możemy pokazać światu, że możemy być ze sobą szczęśliwi i walczyć ze sobą wartościami sportu. Broniłem tego od pierwszego dnia. Zdradziłbym siebie i to, za czym stoję, jeśli tego nie będę bronił.

Francuski biathlonista powiedział także, że będzie zawstydzony, jeśli jego kraj zakaże startu w igrzyskach rosyjskim i białoruskim sportowcom. Ponadto Fourcade, potwierdził, że nie wypowiada się w imieniu komitetu organizacyjnego. Podkreślił jednak, że jeśli w Paryżu zakaz zostanie utrzymany, to może to się zmienić w przypadku kolejnych igrzysk – w Cortinie i Brisbane.

Szybka reakcja Johannesa Boe

Fourcade twierdzi także, że nie ma wystarczającego powodu, by zakazać startu Rosjanom i Białorusinom ze względu na ich powiązania z wojskiem. Jako przykład Martin podał siebie. Był związany z francuskim wojskiem, jednak nigdy nie startował jako żołnierz.

Zgodnie z przewidywaniami, wywiad Fourcade’a szybko wywołał lawinę komentarzy. Norweskie gwiazdy biathlonu nie zgadzają się ze stanowiskiem Francuza. Z tokiem rozumowania swojego największego rywala nie zgadza się chociażby Johannes Thingnes Boe. Najlepszy obecnie biathlonista świata uważa, że o ile działania Francuza da się wytłumaczyć prawnie, to nie można pozwolić Rosji wykorzystywać sportu do celów propagandowych. A zakaz rywalizacji poza Rosją może przyczynić się do zakończenia wojny.

Z czasem będzie to zapewne bardzo trudne dla rosyjskich sportowców, ale być może irytacja stanie się tak wielka, że przyczyni się do zakończenia wojny i innych problemów. Nie dostaniesz tego, jeśli zostawisz to innym. To trudny dylemat. Sportowcom jest ciężko. Mamy dla nich współczucie, ale jednocześnie chodzi o coś większego.

Christiansen przywołuje słowa Zajcewej

Vetle Sjaastad Christiansen natomiast dość łatwo obalił argument o niemieszaniu sportu z polityką.

Rozumiem dyskusję o tym, żeby nie mieszać sportu z polityką, ale wydaje mi się to trudne, kiedy Rosjanie tworzą tak bliskie więzi między sportem a wojskiem. Duża część wydatków jest opłacana przez wojsko. Tylko my w Skandynawii nie otrzymujemy wynagrodzenia za zatrudnienie w urzędzie celnym, policji czy wojsku.

Christiansen zwrócił także uwagę na wypowiedzi Olgi Zajcewej, która twierdziła, że biathloniści powinni być wysyłani na front ze względu na umiejętności strzeleckie.

To takie surrealistyczne i głupie komentować w taki sposób, naprawdę. Na dzień dzisiejszy, biorąc pod uwagę linię, której Rosjanie trzymają się ścisłych powiązań między sportem, wojskiem i polityką, myślę, że nadal powinniśmy zakazać im startów.

Nie możemy znormalizować wojny

Na kolejny bardzo istotny fakt zwrócił uwagę Sebastian Samuelsson. Szwed był obecny na spotkaniu MKOl 19 stycznia. Brązowy medalista z biegu pościgowego przypomniał bowiem, że nie można iść na ustępstwa z krajem, który trzykrotnie łamał pokój olimpijski. Chodzi tu o napaść na Gruzję w 2008 oraz dwukrotnie na Ukrainę w 2014 i 2022 roku.

Jeśli złamiesz zasady, konsekwencją powinno być to, że nie zostajesz dopuszczony do udziału. Naiwnością jest sądzić, że nie jest to połączone. Nie możemy znormalizować tej wojny, którą prowadzi Rosja.

Dziennikarze NRK zapytali także o opinię rewelację mistrzostw świata, Dmytro Pidruchnyja. Ukrainiec nie przebierał w słowach.

Jeśli tak, to wielki błąd. Myślę, że rosyjscy i białoruscy sportowcy nie powinni tu być – dopiero po wojnie. Muszą zapłacić za to, co zrobili. Dopiero potem możemy o tym rozmawiać.

Źródło: nrk.no
Fot. Wikimedia/Steffen Prößdorf

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *