Jeden z najbardziej utytułowanych niemieckich biathlonistów w histrorii oraz trener kobiecej kadry Polski w latach 2019-2021 w wywiadzie dla naszego portalu mowi m.in. o swojej pracy z Polkami, szansami na medal w trakcie ZIO, reprezentacji Niemiec oraz Robercie Lewandowskim.

Cezary Bronszkowski [biathlonpogodzinach.pl]: Pana współpraca z kobiecą kadrą Polski nie należała do najbardziej udanych. Biathlonistki otwarcie wyrażały dezaprobatę odnośnie metod treningu. Czy ma pan żal do zawodniczek, że nie przekonały się do pańskiej filozofii?

Michael Greis: Bardzo ważna była dla mnie jasna komunikacja ze sportowcami i aktywne zaangażowanie sportowców. Zasadniczo istnieje jednak zakres szkoleń i potrzebne są odpowiednie warunki, aby osiągnąć najlepsze wyniki na arenie międzynarodowej. W porównaniu do międzynarodowej czołówki mieliśmy o co najmniej 20% za mało treningów, więc bardzo trudno będzie nadążyć za najlepszymi.

Właśnie dlatego, że otwarcie mówiliśmy o naszych pomysłach szkoleniowych, nie ma w nich urazy. Sportowcy powinni robić swoje jak najlepiej potrafią. Mimo to uważam, że przez lata współpracy osiągnęliśmy dobre wyniki, gdy myślę o Mistrzostwach Świata w Antholz, w Pokljuce czy Mistrzostwach Europy w Dusznikach. Należy również pamiętać, że cały zespół zaraził się covid-19 na krótko przed sezonem.

Nowy trener nie zrobił rewolucji. Polki nadal nie mogą zagrozić najlepszym na świecie i w Pekinie nie będą wymieniane w gronie faworytek do medalu. Widzi Pan w naszej kadrze Czarnego Konia? Która biathlonistka może pozytywnie zaskoczyć? A może medal w sztafecie?

Byłoby wspaniale, gdyby mogły powtórzyć wyniki z ostatnich kilku lat, zwłaszcza w sztafecie. Każde zawody to nowa szansa. Kiedy patrzę na obecne wyniki, to myślę, że nie wystarczy to do medalu. Jasne, jeśli Monika popełni zero błędów, ma minimalne szanse.

Co musi się stać, by Polska zaczęła osiągać sukcesy w biathlonie? Co należy zmienić? Finansowanie? Mentalność?

Odpowiedź tkwi w dobrej pracy juniorów. Polskie dzieci i młodzież są w zasadzie bardzo chętne do pracy i mają dobre chęci. Tak więc istnieją podstawowe wymagania. Oczywiście samo wychowanie kilku atletów nie wystarczy; do tego potrzebne jest dobre zaplecze treningowe, w którym sesje treningowe odbywają się regularnie i gdzie młodzi sportowcy również korzystają z wiedzy starszych zawodników. Trenerzy też muszą stale pracować nad swoją wiedzą i rozwijać swój potencjał, jednak na polu młodzieżowym widać, że trenerzy wykonują tam bardzo dobrą robotę.

Czy gdyby mógłby Pan cofnąć czas, zmieniłby Pan coś w czasie swojej pracy z polską reprezentacją?

Z mojej perspektywy podszedłbym do sprawy w podobny sposób, jak to zrobiłem. Częstsze treningi z czołowymi międzynarodowymi sportowcami w okresie przygotowawczym mogły być bardziej pomocne. Wtedy możesz zobaczyć z dnia na dzień, co i jak robią najlepsi na swoich treningach.

Philipp Nawrath przez lata swojej kariery nie był kojarzony jako czołowy zawodnik. W tym sezonie widać jednak dużą poprawę, m.in. dzięki współpracy z Panem. Jakie są cele krótko- i długoterminowe waszej współpracy?

Philipp był już na Mistrzostwach Świata w Oestersund [w 2019 roku – przyp. red.] i w sprincie finiszował na bardzo dobrym 12. miejscu. Niestety w zeszłym roku miał pecha i był kontuzjowany. Przeszedł dwie operacje pachwiny. W maju po prawej stronie, a we wrześniu po lewej stronie. Tuż przed sezonem 2020/21 zaraził się koronawirusem. Biorąc pod uwagę okoliczności, jego występy można zatem ocenić jako dobre. W międzyczasie zadomowił się w niemieckiej sztafecie i biega na super poziomie. Nadal potrzebuje niezbędnej konsekwencji w strzelaniu i na pewno będzie w stanie to opanować.

Niemcy dziś są w zupełnie innym miejscu niż za Pana czasów. Czasy, gdy niemieccy biathloniści i biathlonistki sięgali hurtowo po najwyższe trofea są przeszłością. Na kogo więc liczą kibice? Kto sprawi radość Niemcom i zdobędzie medal Igrzysk Olimpijskich?

Tak, może byliśmy trochę rozpieszczeni sukcesami i zaniedbaliśmy pracę z młodzieżą. Jednocześnie nie jest tak łatwo być cały czas na szczycie. Jednak są duże szanse na zdobycie medali igrzysk olimpijskich. Mam nadzieję, że sztafety pójdą nam dobrze i że w trzech konkurencjach będzie medal. A jeśli zdobędziesz również 1-2 indywidualne medale, z pewnością możesz być bardzo zadowolony. Niemiecka drużyna ma obecnie pecha do kontuzji. Franziska Preuss upadła we Francji, a potem zakaziła się koronawirusem, podobnie jak Johannes Kuehn. To nie jest łatwa sytuacja dla zespołu.

Laura Dahlmeier, Andrea Henkel, Magdalena Neuner, Simon Schempp, Arnd Peiffer. To tylko część złotego dziesięciolecia. Czy Philipp Nawrath nawiąże w najbliższych czasów do ich sukcesów? A może Niemcy mają inny talent, który eksploduje jak swego czasu Neuner?

Niewielu sportowców może robić wyjątkowe kariery… a to są największe talenty ostatnich lat. Bardzo wysoko zawiesiły poprzeczkę. Dla Mam nadzieję, że Philipp [Nawrath – przyp.red.] będzie mógł się dalej rozwijać i szybko. Oczywiście dobry wynik w Pekinie byłby niezwykle pomocny. Ponieważ niemiecka drużyna ma nadzieję na medale, jest to duże wyzwanie, z którym Philipp musi się zmierzyć jako kluczowy zawodnik. W każdym razie trzymam kciuki, aby mógł podążać podobną ścieżką, jak wspomniani wyżej sportowcy.

Lada dzień minie 16 lat od momentu, gdy został Pan potrójnym mistrzem olimpijskim. W Polsce ekscytowaliśmy się walką Tomasza Sikory z Panem i Ole Einarem Bjørndalenem. Jak Pan po latach wspomina tamten bieg masowy i ogólnie Igrzyska Olimpijskie w Turynie?

To były oczywiście świetne zawody i wracam do nich z czułością.

W tym sezonie Marte Olsbu Roeiseland jest bezkonkurencyjna. Czy zdobędzie ona komplet złotych medali w trakcie Igrzysk Olimpijskich? Kto mógłby zagrozić jej dominacji?

Świetna sytuacja, aby zacząć wyścig jako największy faworyt. Słyszałem, że warunki bywają bardzo trudne. Jest wietrznie i zimno. Marte też musi mieć szczęście, które jest nieodzowne. Z pewnością ci, którzy do tej pory plasowali się w pierwszej piątce Pucharu Świata, są pretendentami do medalu. Decyduje wtedy głowa, nastawienie psychiczne w dniu zawodów.

Emilien Jacqulein jest szybki jak TGV. Ale ma problem na strzelnicy. Norwegowie również są nierówni i nie nadążają za czołówką. Kto więc jest faworytem? Fillon Maillet? Sebastian Samuelsson?

Widać, że Norwegowie nie są na tym samym poziomie, co w zeszłym roku. Ale ostatni rok był ich niesamowitą dominacją. Każdy młody sportowiec w swoim debiucie znalazł się w pierwszej dwudziestce Pucharu Świata. Z pewnością Johannes Thingnes Boe będzie świadomy tej sprawy i ponownie przygotuje się specjalnie na zawody w Pekinie. Norwegowie i Francuzi będą dominującymi reprezentacjami, z jednym lub drugim Szwedem i miejmy nadzieję, że także Niemcem, na podium. Także Rosjanie mają lepszy poziom jako drużyna, a Białoruś może być kandydatem do medalu w sztafecie.

Covid-19 diametralnie zmienił obraz sportu. Startował pan kiedyś na pustym stadionie? Co czują sportowcy, gdy nikt ich nie zagrzewa do walki?

Doping, któey pochodzi od fanów, jest z pewnością motywacją dla sportowców. Teraz muszą startować bez wsparcia fanów, co prawdopodobnie nie powinno być dla większości problemem. Ale oczywiście atmosfera jest znacznie przyjemniejsza, gdy mamy pełne stadiony i wiwatujących kibiców.

Pana ostatni wielki sukces to brązowy medal na MŚ w Ruhpolding w 2012 roku. Odniesiony na chwilę przed zakończeniem kariery. Jak przez te 10 lat zmienił się biathlon? 

Wszystko ewoluuje, także w biathlonie. Metody treningowe, nauka, materiały i poszczególne kraje stwarzają sportowcom coraz lepsze możliwości. Ale w końcu najlepszy zawsze wygrywa.

Obserwując Pana profile w mediach społecznościowych muszę zapytać o Bayern Monachium i Roberta Lewandowskiego. Polak jest jak wino – im starszy, tym lepszy. Jako były sportowiec i trener, czy widzi Pan jeszcze jakieś słabe punkty Lewandowskiego? Co on może jeszcze poprawić?

Lewandowski jest profesjonalistą na wskroś. Myślę, że nie pozostawia nic przypadkowi. Wielu może się od niego czegoś nauczyć. Właściwie nie ma słabych stron, czasami „niestety” nie ma tak dobrej pozycji [medialnej – przyp. red.] jak Messi, Ronaldo i dlatego bezpodstawnie nie zdobył tego czy innego [Złota Piłka – przyp. red.] trofeum. Szkoda. Mam nadzieję, że pozostanie w Bayernie do końca swojej kariery.

Michael Greis (1976 r.) – Trzykrotny złoty medalista ZIO w Turynie w 2006 roku, zdobywca 12 złotych medali mistrzostw świata, zwycięzca klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2006/2007, 3-krotny zdobywca Małej Kryształowej Kuli za biegi indywidualne, zdobywca Małej Kryształowej Kuli za sprinty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.