Nie ma mocnych na Johannesa Boe w tym sezonie. Norweg sięgnął we wtorek po trzeci indywidualny złoty medal na Mistrzostwach Świata w Oberhofie. I choć nie ustrzegł się błędów, to wszystkie nadrobił fantastyczną dyspozycją biegową. Srebro dla mistrza z Pokljuki, Sturli Holm Laegreida, a brąz dla Sebastiana Samuelssona.

Mistrzowie rzucają wyzwanie Johannesowi

Początek zawodów nie zapowiadał ogromnych emocji. Johannes prowadził od pierwszych kilometrów, a podczas pierwszej wizyty na strzelnicy zachował czyste konto. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy podczas drugiego strzelania Boe zarobił karną minutę. Bezbłędne strzelanie Laegreida, Samuelssona i Fillon Maillet sprawiło, że zyskali nad Norwegiem kilkunastosekundową przewagę. Różnica ta topniała jednak z każdym pokonywanym przez Johannesa metrem trasy. Tuż przed trzecim strzelaniem to znów tegoroczny dominator był na prowadzeniu, i to z przewagą kilkunastu sekund.

Dwukrotny indywidualny mistrz świata z Oberhofu znów jednak nie oddał pięciu celnych strzałów, co kosztowało go kolejną karną minutę. Bezbłędni natomiast wciąż byli Quentin Fillon Maillet oraz Sturla Holm Laegreid. Tych dwóch zawodników dzieliło tylko nieco ponad 6 sekund. Johannes Boe tracił do nich prawie 55 sekund. Niespodzianka wisiała więc w powietrzu.

Ach ten ostatni strzał!

Jako pierwszy na ostatnie strzelanie przybiegł zawodnik z numerem 6 – Quentin Fillon Maillet. Mistrz olimpijski w tej specjalności był na bardzo dobrej drodze do powtórzenia wyczynu z Pekinu. Niestety, Francuz nie trafił ostatniego strzału! Tuż za nim na strzelnicy pojawił się biegnący z numerem 11, Johannes Boe. Norweg strzelał jak natchniony – szybko i celnie, dzięki czemu wyprzedzał Francuza o prawie 50 sekund.

Wymowne było jednak to, co stało się później na trasie. Na jednym z podbiegów Johannes wyprzedził Quentina Fillon Maillet i pomknął w kierunku mety. Ostatecznie Norweg jako pierwszy przeciął linię mety, choć startowało przed nim 10 innych zawodników. Francuz stracił do niego aż półtorej minuty.

Ryzyko Laegreida

Obaj zawodnicy czekali na to, co zrobi Laegreid i Samuelsson. Od ich postawy na strzelnicy zależał bowiem układ miejsc na podium. Sturla, by walczyć o skuteczną obronę tytułu do samego końca, musiał strzelać bezbłędnie. Norweg zaryzykował – strzelał szybko i rytmicznie. Jednak ostatni pocisk nie znalazł drogi do celu. Stało się więc jasne, że po raz pierwszy w karierze mistrzem świata w biegu długim zostanie Johannes Thingnes Boe! Na mecie Laegreid stracił do swojego kolegi jedną minutę i 11 sekund. A to oznacza, że nawet bezbłędne strzelanie mogłoby nie dać 25-latkowi złotego medalu.

Sebastian Samuelsson czwarte strzelanie zaliczył natomiast na czysto, dzięki czemu miał praktycznie identyczny czas co Quentin Fillon Maillet. Szwed ostatni odcinek przebiegł jednak zdecydowanie szybciej, a jego przewaga wzrosła do prawie 21 sekund.

Biegowy nokaut Johannesa Boe

W obliczu takich wyników nie sposób przejść obojętnie obok czasów samego biegu. Johannes Boe pokonał 20 km o 1 minutę i 42 sekundy szybciej od Martina Ponsiluomy oraz o 2 minuty i 4 sekundy od Szwajcara Jeremy’ego Finello. Sturla Holm Laegreid przegrał biegowo o 2 minuty i 11 sekund, a Quentin Fillon Maillet o 2 minuty i 32 sekundy. Johannes był więc dziś poza zasięgiem rywali. Tegoroczny dominator ma już w sumie na tych mistrzostwach cztery złote medale, a przed nim jeszcze trzy konkurencje.

Polacy poza TOP 40

W biegu indywidualnym wystąpiło trzech biało-czerwonych. Najlepszym z nich okazał się Andrzej Nędza-Kubiniec, który z jedną karną minutą zajął 43. miejsce. Marcin Zawół mylił się trzykrotnie i ukończył bieg na 50. pozycji. 87. był natomiast Jan Guńka, który uzbierał aż 7 karnych minut.

ms-ind-m

Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *