W środę o 14:45 zainaugurowaliśmy 53. Mistrzostwa Świata w biathlonie. Pierwszą konkurencją w Oberhofie była sztafeta mieszana, która padła łupem Norwegów. Srebro wywalczyli Włosi, zaś brąz Francuzi. Reprezentacja Polski została zdublowana i ukończyła zawody na 22. miejscu.

Tandrevold oznacza emocje

Początek zawodów odbywał się zgodnie z przewidywaniami. Po pierwszym strzelaniu różnice między czołówką były niewielkie i utrzymywały się w granicach kilkunastu sekund. Zajmująca 14. lokatę Joanna Jakieła traciła do liderującej Lisy Vittozzi tylko 14 sekund.

Zdecydowanie więcej emocji przyniosła kolejna wizyta na strzelnicy. Sprawczynią sporego zamieszania była Ingrid Landmark Tandrevold. Norweżka kompletnie nie poradziła sobie z zadaniem i biegła karną rundę, która zepchnęła ją na 16. lokatę, kilka sekund przed reprezentantkę Polski. Obie biathlonistki miały czas gorszy o niemal minutę od będącej na czele Julii Simon. Tuż za nią biegły Vittozzi oraz Kanadyjka Emma Lunder.

Przed zmianą Tandrevold awansowała na 8. miejsce, jednak nadal traciła niemal minutę do Simon. Tempa biegu nie utrzymała natomiast Joanna Jakieła, która spadła na 19. pozycję, zaś różnica między nią a Francuzką urosła prawie dwukrotnie.

Wyłaniamy czołówkę

Reprezentacje Francji i Włoch były wymieniane jako kandydaci do medalu i dość szybko przedstawicielki obu kadr zostawiły rywalki w tyle. Po trzecim tego dnia strzelaniu na prowadzenie wyszła Anais Chevalier-Bouchet, która o 2,5 sekundy wyprzedzała Dorotheę Wierer. Na trzecim miejscu, ze stratą 18 sekund plasowała się Elvira Oeberg. Straty powoli odrabiała też Marte Olsbu Roeiseland, która zajmowała 6. miejsce. Podobnie jak Kamila Żuk, jednak Polka wywalczyła awans tylko o jedno oczko i biegowo cały czas traciła do liderki.

Kolejna wizyta na strzelnicy nie wywróciła tabeli. Wciąż prowadziła Chevalier-Bouchet, a za nią znajdowały się Wierer oraz Oeberg. Włoszka mocno popracowała z kolei na ostatnim okrążeniu i przed występem mężczyzn, wyprowadziła swoją reprezentację na prowadzenie – o 6 sekund przed Francuzami. Żuk oddawała zmianę jako 19. biathlonistka, ze stratą 2 minut i 57 sekund.

Norwegia znów w grze

Choć Tandrevold bardzo się starała, by zapewnić kibicom jak najwięcej emocji, to Sturla Holm Laegreid szybko zaczął niwelować 50-sekundową stratę, z jaką przejmował pałeczkę po Marte Olsbu Roeiseland. Już po swoim pierwszym strzelaniu awansował na 3. lokatę, tuż za plecy liderującego Włocha i goniącego go Francuza, co oznaczało, że nic nie jest pewne, póki na trasę nie wjedzie ostatnia zmiana.

Zwłaszcza, że kolejne strzelanie sprawiło sporo problemów dwójce liderów. Didier Bionaz i Emilien Jacquelin dobierali po dwa razy i dali się dogonić Norwegowi. Różnica pomiędzy całą trójką mieściła się w granicach 1,5 sekundy, a 18 sekund za Włochem w punkcie pomiaru czasu pojawił się Martin Ponsiluoma, który też miał apetyt na medal.

Z kolei Andrzej Nędza-Kubiniec do lidera tracił już prawie 4 minuty i rozpaczliwie bronił się przed zdublowaniem. Ta misja zakończyła się niepowodzeniem i na trasę nie wyjechał ostatni z Biało-Czerwonych. Tym samym sztafetę mieszaną zakończyliśmy na 22. miejscu.

Boe dopełnia dzieła

Ostatnia zmiana zwiastowała mnóstwo emocji, bowiem Laegreid wyprzedzał Francuza jedynie o 0,7 sekundy, zaś Włoch i Szwed tracili odpowiednio 8 i 15 sekund, więc wszystko jeszcze mogło się zdarzyć.

A zdarzyło się bardzo dużo. Na siódmym strzelaniu Johannes Boe i Quentin Fillon Maillet dobierali aż po 3 razy i bronili się przed karną rundą. Jeszcze gorzej spisał się Sebastian Samuelsson. Szwed musiał biec trzy dodatkowe pętle po 150 metrów każda i spadł na 8. lokatę. Tymczasem na prowadzenie wyszedł Tommaso Giacomel, który o 6 sekund wyprzedzał Norwega i o 20 Francuza. Do walki o podium włączył się za to Simon Eder. Strata Austriaka do lidera wynosiła tylko 30 sekund.

Ostatnia wizyta na strzelnicy wszystko nam wyjaśniła. Choć to Włoch wybiegł z niej pierwszy, niespełna sekunda przewagi na Johannesem Boe nie dawała mu żadnych nadziei na zwycięstwo. Norweg szybko poradził sobie z rywalem i niezagrożony dobiegł do mety ponad 11 sekund przed Giacomelem.

O brąz musiał mocno walczyć Quentin Fillon Maillet, któremu po nartach deptał bezbłędny Simon Eder. Francuz pomylił się i zamiast wjechać na metę, wybrał drogę na kolejne okrążenie. Jednak ubiegłoroczny tryumfator klasyfikacji generalnej w porę się zreflektował i utrzymał pozycję, czym zapewnił swojej drużynie podium.

C73C_v1

Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *