Na biathlonowych trasach zameldowała się dopiero w Pokljuce. Od powrotu do zawodów Pucharu Świata indywidualnie tylko raz stanęła na podium. Aż do dziś. Marte Olsbu Roeiseland wygrała piątkowy sprint w pewnym stylu w Nowym Meście na Morave. Druga była Ingrid Landmark Tandrevold, trzecia Anais Chevalier-Bouchet. Najlepszą z Polek była Anna Mąka.

Roeiseland, czyli powrót królowej

Marte Olsbu Roeiseland w zeszłym sezonie była nie do zatrzymania. Aż 8 razy stawała na najwyższym stopniu podium i była naturalną kandydatką do walki o Dużą Kryształową Kulę podczas obecnej kampanii. Jednak problemy zdrowotne wykluczyły Norweżkę z rywalizacji, do której wróciła dopiero w tym roku. Trzeba przyznać, że był to powrót bardzo udany, bowiem na najważniejszej imprezie zdobyła aż 3 medale – brąz w biegu na dochodzenie oraz złoto w sztafecie mieszanej i pojedynczej sztafecie mieszanej.

Pierwsze zawody po mistrzostwach świata zawsze są niewiadomą. Prawie dwutygodniowa przerwa od startów nie tylko pozwoliła naładować baterie, ale i wytrąciła z rutyny, co oznaczało, że mogliśmy spodziewać się wszystkiego. Jednak w żadnym wypadku zwycięstwo Marte Olsbu Roeiseland nie zalicza się do kategorii niespodzianek. Biathlonistka z Norwegii nie raz udowadniała, że potrafi sięgać po najwyższe cele, co kolejny raz udowodniła w piątek. Bezbłędne strzelanie, przy dobrej postawie biegowej, dało jej pewny tryumf. Od swojej rodaczki Ingrid Landmark Tandrevold była lepsza o ponad 20 sekund. Z kolei Francuzka Anais Chevalier-Bouchet straciła niespełna pół minuty.

Trzy w pościgu i Żuk

Jak zwykle sprint był kwalifikacjami do biegu pościgowego. W nim zobaczymy aż trzy reprezentantki naszego kraju. Co więcej, jedna z nich dopisała do swojego konta aż 2 pucharowe punkty. Na 39. miejscu uplasowała się Anna Mąka, która do zwyciężczyni straciła niespełna minutę i 50 sekund, notując jedną karną rundę. Taką samą celność na strzelnicy pokazały Joanna Jakieła oraz Natalia Sidorowicz. Zajęły one odpowiednio 50. i 55. lokatę.

O występie w Novym Meście na Morave z pewnością jak najszybciej będzie chciała zapomnieć Kamila Żuk. Zawodniczka AZS-AWF Katowice dwa razy biegła po dwie karne rundy i ostatecznie znalazła się na odległej 71. pozycji.

 

Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *