Ostatni sprint sezonu nie przyniósł niespodzianek. Brakujące ogniwo do kompletu zgarnął Johannes Thingnes Boe. Norweg w tym sezonie wygrał wszystkie 7 sprintów. Drugie miejsce zajął Martin Ponsiluoma, a trzecie Benedikt Doll. Polacy daleko.

Król Johannes bierze, co swoje

Czwartkowy sprint mógł mieć tylko jednego zwycięzcę. Johannes Thingnes Boe przystępował do niego po sześciu wygranych sprintach w Pucharze Świata oraz po zdobyciu mistrzostwa świata w tej konkurencji. Zagadką pozostawała tylko dyspozycja Norwega po niedawnej chorobie. Młodszy z braci Boe pokazał jednak, że nie zgubił mistrzowskiej formy i pomimo jednego pudła odniósł pewne zwycięstwo. W ten sposób Johannes skompletował 100% zwycięstw w tej konkurencji w tym sezonie.

Za plecami Norwega znalazło się dwóch bezbłędnych zawodników: Martin Ponsiluoma i Benedikt Doll. Ich strata do zwycięzcy wynosiła jednak blisko pół minuty. Tuż za podium znalazł się z kolei Andrejs Rastorgrujevs. Łotysz spudłował dziś raz i osiągnął najlepszy wynik w tym sezonie.

Polacy bez szans na bieg pościgowy

Biało-czerwoni nie zaliczą czwartkowego sprintu do udanych. Najwyżej sklasyfikowanym Polakiem był Andrzej Nędza-Kubiniec, który z trzema pudłami zajął 95. miejsce. Trzy lokaty niżej znalazł się Tomasz Jakieła, który na strzelnicy zaprezentował identyczną skuteczność. Wojciech Skorusa także biegł trzy karne rundy, ale zajął 101. miejsce.

oslo_sprint_m

Fot. © Stancik/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *