Francuz Quentin Fillon Maillet był najlepszy w sprincie na 10 kilometrów na otwarcie weekendy w estońskim mieście Otepaa. Po pasjonującej pogoni 29-latek umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Polacy zajęli bardzo odległe miejsca. Najlepszy z naszych reprezentantów był 62.

Walka do końca

Czwartkowe zawody w Otepaa dobrze się zapowiadały od samego początku. Praktycznie bezwiętrzna pogoda, lekki mróz i niska wilgotność sprawiały, że sprint mężczyzn był jedną z najbardziej wyrównanych konkurencji w tym sezonie. Dość powiedzieć, że po pierwszym strzelaniu pierwsza trzydziestka na punkcie pomiaru czasu była bezbłędna.

Jednak w biegu krótkim nie liczy się tylko strzelanie, ale również bieg. A najbardziej efektowną kombinację tych dwóch czynników zaprezentował nam Sturla Holm Laegreid, który o 2,5 sekundy wyprzedzał Benedikta Dolla i o 3,3 sekundy jego rodaka Erika Lessera. Za tą trójką mieliśmy całą paletę zawodników, których strata do lidera wynosiła od kilku do kilkunastu sekund. Oznaczało to, że emocje w walce o zwycięstwo będziemy mieli do samego końca.

Drugie strzelanie tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że o sukcesie zdecyduje forma biegowa. Najszybciej do mety ruszył Laegreid, jednak jego przewaga nad Fillon Maillet wynosiła ledwie 3,3 sekundy. Z kolei Vetle Sjaastad Christiansen tracił jedynie 5 sekund, a tuż za nim był jeszcze Niemiec Doll.

I to właśnie Francuz miał najwięcej sił na ostatnim okrążeniu. Z kilkusekundowej straty zrobił 7,2 sekundy przewagi nad Norwegiem. Podobną pracę wykonał Benedikt Doll. Niemiec do podium po wizycie na strzelnicy tracił nieco ponad trzy sekundy i perfekcyjnie pobiegł ostatnie kilometry. W ten sposób wyprzedził Christiansena i wskoczył na jego miejsce. Ostatecznie wygrał Quentin Fillon Maillet, drugi był Sturla Holm Laegreid, a trzeci Benedikt Doll.

Fatalny wynik Polaków

Polscy kibice nie oczekiwali zbyt wiele po występie naszych reprezentantów. Trener Rafał Lepel od momentu objęcia męskiej kadry A konsekwentnie stawia na młodzież. Niestety, wciąż najlepsze wyniki odnosi najstarszy w gronie biathlonistów – Grzegorz Guzik.

Nie inaczej było w czwartek w sprincie. Choć po pierwszym, bezbłędnym strzelaniu zapowiadało się na przyzwoity wynik (Guzik był 43.), potem przyszła kolejna wizyta na strzelnicy i dwa pudła. W efekcie 30-latek dobiegł do mety na 62. pozycji. Tuż za nim uplasował się Jan Guńka. Dwie karne rundy sprawiły, że 20-letni Polak znalazł się na 66. miejscu.

Marcin Zawół i Przemysław Pancerz o swoim występie w Otepaa z pewnością będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Pierwszy pudłował na potęgę (4 razy) i zajął dopiero 79. lokatę. Jeszcze gorzej spisał się Pancerz. Choć strzelecko nie odstawał od kolegów z kadry (2 pudła), to biegowo jest zupełnie na innym poziomie. 81. miejsce na 86 zawodników chluby z pewnością nie przynosi.

C73B_v1

Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.