Johannes Thingnes Boe ponownie udowodnił, że w tym sezonie nie ma na niego mocnych. Norweg, mimo dwóch pudeł, wyprzedził lepiej strzelających rodaka Christiansena i Słoweńca Jakova Faka. Polacy zajęli bardzo odległe miejsca.

Prąd skradł show

Głównym bohaterem środowego biegu indywidualnego były problemy z zasilaniem. W trakcie zawodów w Ruhpolding trzy razy doszło do awarii prądu, przez co nie działały nie tylko transmisje, ale i serwery IBU, które przestały pokazywać wyniki na żywo. Z tego powodu nie mogliśmy obserwować części wydarzeń na trasie.

Boe jak zawsze

Środowy bieg długi był rozgrywany dopiero po raz drugi w tym sezonie. Najlepszym zawodnikiem pierwszego biegu indywidualnego był Martin Ponsiluoma. Szwed nie powtórzył jednak doskonałego rezultatu z Kontiolahti i dziś, z pięcioma karnymi minutami, zajął 33. miejsce.

Gwiazdą był, a któżby inny, Johannes Thingnes Boe. Norweg, mimo dwóch pudeł, zaprezentował niesamowitą dyspozycję biegową i uzyskał o prawie 10 sekund lepszy czas niż jego rodak. Vetle Sjaastad Christiansen pomylił się tylko raz, ale i tak nie mógł rywalizować z fenomenalnym kolegą z reprezentacji. Podobnie jak Jakov Fak, który niespodziewanie znalazł się na trzecim miejscu. Bezbłędne strzelanie dało mu dodatkowe 60 punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i pierwsze podium od niemal 2 lat.

Polacy w ogonie stawki

Na starcie zawodów zameldowało się trzech reprezentantów naszego kraju. Żaden jednak nie tylko nie punktował, ale nie zmieścił się w czołowej sześćdziesiątce. Najbliżej tego był Andrzej Nędza-Kubiniec, który aż 5 razy pudłował na strzelnicy i ze stratą niemal 7,5 minuty do zwycięzcy, uplasował się na 71. miejscu.

Równie złe było strzelanie Jana Guńki. Najmłodszy Polak w stawce był 81. i do Boe stracił 9 minut i 13 sekund. Stawkę Biało-Czerwonych zamykał Grzegorz Guzik. Sześć karnych minut dało mu 84. pozycję.

C73A_v2

Fot. © Walter/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.