Sebastian Samuelsson w niedzielę po raz pierwszy w karierze stanął na najwyższym stopniu podium w Mistrzostwach Świata. 25-letnie Szwed nie miał słów, by opisać swoją radość ze złota wywalczonego w biegu ze startu wspólnego.

Walka od startu do mety

Wielkich emocji dostarczył nam bieg masowy mężczyzn. Gdy wydawało się, że po kolejne złoto sięgnie Johannes Boe, do ataku przeszedł Sebastian Samuelsson i Martin Ponsiluoma.

– To fantastyczne. Nigdy nie wierzyłem w to, że mogę zostać mistrzem świata w tym roku. To był dla mnie ciężki sezon. Te Mistrzostwa Świata były dla mnie naprawdę niesamowite. Najbardziej cieszę się z mojego dzisiejszego, świetnego, wspaniałego występu. Po prostu na strzelnicy skupiłem się na sobie i po prostu starałem się trafiać w cele. Bardzo się cieszę, że mi się to udało – powiedział po zawodach świeżo upieczony mistrz świata w biegu ze startu wspólnego.

W wywiadzie dla szwedzkiej telewizji SVT Samuelsson przyznał, że „bez wątpienia był to najlepszy wyścig w mojej karierze”. Biathlonista z Katrineholm nie tylko nigdy nie wygrał zawodów w ramach Mistrzostw Świata, ale i nie stał na podium w biegu ze startu wspólnego.

– Taktycznie było idealnie, udało mi się strzelić cztery razy na czysto. Zostać mistrzem świata, kiedy Johannes Thingnes Boe miażdżył wszystkich. To wiele znaczy – dodał.

Kluczowe okrążenie

Johannes Boe ułatwiał zadanie rywalom, ponieważ pudłował na pierwszym i drugim strzelaniu, czym nie tylko tracił czas, ale i niezbędne siły, by znów nadgonić do czołówki. Gdy w trakcie trzeciej wizyty na strzelnicy Norweg był bezbłędny i miał 10 sekund przewagi nad Sebastianem Samuelssonem, wydawało się, że jest po zawodach. Lider klasyfikacji generalnej jednak ponownie spudłował, czym otworzył Szwedom drzwi do walki o złoto.

– Zauważyłem, że on [Johannes Boe – przyp. red.] cały czas popełniał jeden błąd na strzelnicy, a inni strzelali o wiele szybciej niż ja. Kiedy strzelałem na czysto, mogłem biec swoim tempem. Wiedziałem, że mogą mnie dogonić, ale jeśli będę kontynuował [czyste strzelanie – przyp. red.], na końcu będę miał więcej siły. To było wspaniałe uczucie – tłumaczył Sebastian Samuelsson.

Źródło: biathlonworld.com/svt.se
Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.