Pierwszy wyścig sztafetowy w tym sezonie padł łupem Norwegów. Reprezentanci tego kraju od samego początku nadawali tempo wyścigu, obejmując prowadzenie już po pierwszym strzelaniu, nie oddali go do samego końca. Polacy nie ukończyli zawodów i zostali sklasyfikowani na 24. miejscu.

Spokojna przeprawa Norwegów

Kolejny dzień w biurze – tak najlepiej można opisać występ reprezentacji Norwegii. Sivert Guttorm Bakken, który biegł na pierwszej zmianie objął prowadzenie już po strzelaniu w pozycji leżąc. W stójce było identycznie i z niecałą sekundą przewagi nad Niemcem i Francuzem wypuścił na trasę Tarjei Boe.

Drugi z Norwegów, Tarjei Boe musiał raz dobierać, jednak bardzo pewny bieg pozwolił powiększyć przewagę nad rywalami. A za plecami 32-latka znalazł się niespodziewanie Ukrainiec Dmytro Pidruczny. Mistrz świata z 2019 roku w biegu pościgowym był bezbłędny na strzelnicy i stracił do Boe tylko 4 sekundy. Trzeci na linii zmian zameldował się Rosjanin Daniił Serochwostow, który również nie popełnił błędu.

Trzecia zmiana i bezbłędny młodszy z braci Boe, który sukcesywnie powiększał wypracowaną przez kolegów z reprezentacji przewagę. Johannes Boe spokojnie biegł na czele stawki, gdyż drugi Aleksandr Łoginow tracił po dwóch kolejnych strzelaniach ponad 20 sekund. Do walki o podium, za sprawą Simona Desthieux wrócili Francuzi. Na wcześniejszej zmianie zawiódł Emilien Jacquelin. Aktualny mistrz świata w biegu pościgowym musiał aż 5 razy dobierać naboje na strzelnicy, czym utrudnił zadanie swoim kolegom. Na szczęście dla kadry znad Loary Desthieux dobierał tylko raz i tchnął nadzieję na dobry wynik.

Vetle Christiansen, który miał dowieźć Norwegom tryumf był tylko przez chwilę zagrożony. Przed ostatnim strzelaniem Rosjanin Eduard Łatypow tracił tylko 15 sekund i mógł rozstrzygnąć losy biegu na swoją korzyść. Jednak mimo jednego pudła Christiansena, sam dobierał aż 3 razy i dodatkowo musiał pobiec karną rundę. Z tej okazji skorzystał Quentin Fillon Maillet, który był dziś bezbłędny i próbował gonić Norwega.

Na to jednak zabrakło czasu i trasy. Ostatecznie to reprezentacja z Europy Północnej odniosła zwycięstwo w Oestersund. 11 sekund za Norwegami dobiegli Francuzi. Podium uzupełnili Rosjanie.

Polacy zdublowani

Na przeciwległym biegunie toczyła się walka o ukończenie zawodów. Na linii startu zameldowało się 27 reprezentacji, jednak nie wszystkie ukończyły zawody.

Polacy zaczęli całkiem przyzwoicie. Łukasz Szczurek dobierał tylko dwa razy i ze stratą minuty i 8 sekund zajmował 20. lokatę. Niestety, z każdą kolejną zmianą było coraz gorzej. Grzegorz Guzik musiał dobierać 3-krotnie i spadł o dwie lokaty. Andrzej Nędza-Kubiniec, który wybiegł na trasę jako trzeci dołożył sobie 150 metrów dodatkowego biegu i przed ostatnią zmianą zajmowaliśmy 24. miejsce.

Niestety, nie udało się go poprawić, bowiem Przemysław Pancerz pudłował na potęgę i w trakcie swojego pierwszego strzelania został zdublowany. Dla Polaka oznaczało to koniec zawodów i jego wynik na strzelnicy nie został odnotowany w statystykach.

Tym samym byliśmy jedną z czterech reprezentacji, która nie ukończyła zawodów. Taki sam los spotkał Kazachów, Bułgarów i Łotyszy. Dodatkowo Mołdawianie zostali zdyskwalifikowani, więc ostatecznie nasza męska sztafeta zajęła 24. miejsce.

W lepszych od naszych kadrowiczów humorach Oestersund opuszczą Litwini (14. pozycja), Belgowie (16.), Estończycy (19.) czy Chińczycy (20.).

C73C_v1

Źródło: oprac. własne
Fot. Marlene Ström (Trampolin PR)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.