Popatrz Grażynka, jak ten czas leci. Niedawno listopad, otwarcie w Oestersund, potem święta, powrót do Oberhofu, Pekin i już Oslo. I sezon 2021/2022 za nami. Nie oznacza to jednak, że ostatni weekend biathlonowej rywalizacji był pozbawiony jakichkolwiek emocji. Bez trudu wskazaliśmy nominacje do naszego notowania TOP i FLOP. Dlatego warto się w niego wczytać, bo następny dopiero w listopadzie.

Pożegnanie mistrza i wjazd mistrzyni

Weekend w Oslo miał kilku bohaterów. My jednak postanowiliśmy wyróżnić zawodników, którzy wywarli na nas największe wrażenie. Wśród panów był to bez wątpienia Erik Lesser. Niemiec od czasu, gdy ogłosił zakończenie kariery, prezentuje się wyśmienicie. W Oslo jego forma była wręcz wybitna. Niemiec ani razu nie wypadł z czołowej piątki. Wisienką na torcie był zaś sobotni bieg pościgowy. Lesser nie spudłował ani razu i pewnie sięgnął po zwycięstwo. Jego ostatnie strzelanie w stójce zapamiętamy na długo.


Co ciekawe, Erik Lesser w tym sezonie w pozycji leżącej spudłował tylko 5 razy! Niemiec może pochwalić się skutecznością na poziomie 96,77%. To najlepszy wynik od wyczynu Lowella Baileya z sezonu 16/17.


U pań natomiast na miano TOP zasłużyła Justine Braisaz-Bouchet. Francuzka zrobiła coś, co już kiedyś widzieliśmy. Przez 4/5 dystansu biegła sobie niepozornie, nie wzbudzając zagrożenia, by na ostatnim strzelaniu wykorzystać potknięcia rywalek i wysunąć się na prowadzenie. Czytając to masz wrażenie, że gdzieś to już widziałeś? Odpowiedź jest prosta – bieg masowy w Pekinie. Justine nie tylko wygrała niedzielny start, ale także zgarnęła Małą Kryształową Kulę w tej specjalności. Francuzka potwierdziła, że czuje się w niej niezwykle dobrze.

Szwedzki FLOP i norweski chill

Kto jednak zawiódł nieco nasze oczekiwania? Kogo próżno było szukać w czołówce tabeli wyników? Na te pytania odpowiedzą nasze nominacje. Jako pierwszą wywołujemy do tablicy Linn Persson. Szwedka ma za sobą całkiem udany weekend, zwieńczony 4. miejscem w biegu masowym. Nie byłoby w tym jednak nic dziwnego, gdyby nie to, że miejsce to wywalczyła na samym finiszu po bezpośredniej walce z Elvirą Oeberg. Wyprzedzając swoją młodszą koleżankę pozbawiła ją przy okazji Małej Kryształowej Kuli za tę konkurencję. Oczywiście, można to rozpatrywać w kategorii zwykłego nieporozumienia. Pamiętajmy jednak, że to jest sport i o laury trzeba walczyć do samego końca. Tym razem Elvira przegrała kulę o włos, ale w przyszłym sezonie równie dobrze o włos może wygrać całą klasyfikację generalną.

Wśród panów na miano FLOP-a zapracował w naszych oczach… Tarjei Boe. 13. miejsce w sprincie, 15. w  pościgu i ostatnie w masowym – chyba nie tak wyobrażał sobie zakończenie tego pięknego sezonu starszy z braci Boe. Szczególnie ten ostatni występ był niezwykle radosny. 7 karnych rund i ponad 5 minut straty do Bakkena chyba nie wymaga komentarza.

I w ten o to piękny sposób dotarliśmy do końca sezonu 21/22. Wszystko jest już historią. Teraz czas na podsumowania, których z pewnością nie zabraknie na łamach naszego portalu.

Fot. © Walter/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.