W oczekiwaniu na starty w Hochfilzen warto jeszcze wrócić do pierwszego tygodnia rywalizacji w biathlonowym Pucharze Świata 2022/2023. Nie obyło się bez niespodzianek – zarówno tych na plus, jak i minus. Kto nas zachwycił, a kto rozczarował u progu sezonu? Zapraszamy do lektury!

Rees i Lunder? TOP!

Jak to na początku każdego sezonu bywa, część zawodników chce zacząć starty w lepszym stylu niż 12 miesięcy wcześniej. Inni z kolei, po trudach ubiegłorocznej rywalizacji, wolą wejść w sezon wolniej i przyszykować formę na kluczową imprezę sezonu. Do tej pierwszej grupy bez wątpienia zaliczają się nasi laureaci. Roman Rees i Emma Lunder to zawodnicy, którzy wyróżniali się od samego początku zmagań.

Rees to bardzo doświadczony biathlonista, który w przeszłości stawał już na podium zawodów Puchara Świata. Miało to miejsce w sezonie 18/19, gdy w Soldier Hollow stanął na najniższym stopniu podium. W ten weekend 29-latek wyrównał swój rekord. W trzech pierwszych konkurencjach sezonu nie wypadł z TOP 5. W sobotnim sprincie Rees był bezbłędny i został sklasyfikowany na 3. miejscu. Poza tym Niemiec był także ważnym ogniwem sztafety, która uległa tylko Norwegom.

Wśród Pań weekend życia zaliczyła Emma Lunder. 31-letnia Kanadyjka swój życiowy wynik osiągnęła na inaugurację poprzedniego sezonu. Wówczas w biegu indywidualnym w Oestersund zajęła 6. miejsce. W ten weekend było jeszcze lepiej. W sprincie Lunder była bezbłędna i przegrała podium z Linn Persson o 1,2 sekundy! W biegu pościgowym także było bardzo dobrze. 5. miejsce i 11,5 sekundy straty do podium. Gdyby nie pudło na ostatnim strzelaniu, to kto wie… Ale co się odwlecze…

FLOP, czyli kto jest jeszcze z formą w lesie

W tym miejscu moglibyśmy rozwodzić się nad formą Quentina Fillon Maillet albo fatalnym strzelaniem pierwszego lidera Pucharu Świata, Martina Ponsiluomy. Moglibyśmy także zwrócić Waszą uwagę na kolejny kiepski występ Stiny Nilsson. Nie będziemy jednak tego robić. W tym miejscu chcieliśmy bowiem wyróżnić TVP Sport, który zdecydował się pokazać najciekawszy bieg weekendu wyłącznie na swojej stronie internetowej.

Bieg pościgowy pań, który był rozegrany o 14:15 i trwał niecałe 40 minut, musiał ustąpić przedmeczowemu studiu Polska – Francja, który zaczynał się o 16! My naprawdę rozumiemy rangę meczu, w końcu sami śledzimy futbolowe zmagania. Mimo wszystko dość szybko mieliśmy deja vu z minionego sezonu. Ostatni rok biathlonu w Eurosporcie nie był bowiem łatwy dla fanów biathlonu. Tam bywało jeszcze ciekawiej, bo niekiedy transmisja na żywo z zawodów przegrywała z retransmisją skoków czy innej dyscypliny.

Wielu kibiców słysząc o zmianie właściciela praw liczyło, że tego typu zdarzenia już się nie powtórzą. Nie minął jednak nawet jeden pełny tydzień rywalizacji, a miłośnicy zimowego dwuboju dostali powtórkę z rozrywki. A ci, którzy nie mogli oglądać tych zawodów w sieci, naprawdę mają czego żałować. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że tego typu decyzje się szybko nie powtórzą, a najlepiej wcale.

Fot. Czech Biathlon/Petr Slavík

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.