Puchar Świata w Hochfilzen upłynął pod dyktando dominatorów. Zarówno wśród pań, jak i panów, karty w rywalizacji rozdawała jedna osoba. Kto, oprócz Johannesa Boe i Julii Simon, może zaliczyć miniony tydzień do udanych? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie poniżej. Zaczynamy!

W cieniu Boe i Simon

Cała biathlonowa familia była w minionym tygodniu pod ogromnym wrażeniem wyczynów Johannesa Thingnesa Boe oraz Julii Simon. Zawodnicy ci nie bez powodu znajdują się na czele klasyfikacji generalnej i raczej nie zanosi się, by w tym roku kalendarzowym coś miało się w tej kwestii zmienić. Podziwiając występy Norwega i Francuzki łatwo można było pominąć bardzo dobre występy innych, często mniej utytułowanych zawodników. I tacy właśnie biathloniści znaleźli się w naszym cotygodniowym podsumowaniu.

Ahoj czołówko!

Na początek TOP wśród pań. Zawodniczką, która zrobiła na nas największe wrażenie, była Marketa Davidowa. Czeszka imponuje formą od samego początku sezonu. W Kontiolahti 2 z 3 indywidualnych startów zakończyła w TOP 10. W Hochfilzen Davidowa zaprezentowała się jeszcze lepiej i oba starty zakończyła na podium. Czeszce udało się nawet pokonać w sprincie Julię Simon, a lepsza od niej okazała się tylko Denise Herrmann-Wick. 25-latka legitymuje się obecnie 89-procentową skutecznością na strzelnicy, co jest jej najlepszym wynikiem w karierze. Coś nam się wydaje, że Czeszka w tym sezonie zadomowi się na dobre w światowej czołówce.

Lider w sztafecie i nie tylko

U panów natomiast na miano TOP zasłużył Tommaso Giacomel. 22-letni Włoch sprint ukończył na 20-miejscu, ale próbkę swojego talentu zaprezentował w kolejnych startach. Najpierw w sztafecie wyprowadził swoją reprezentację na pierwsze miejsce. Giacomel nie musiał dobierać żadnego naboju na strzelnicy, a dzięki dobrej postawie na trasie nie dał dogonić się rywalom do strefy zmian. Dzień później było jeszcze lepiej. W biegu pościgowym Giacomel pudłował tylko dwa razy i przesunął się z 20. miejsca na 6. To jego najlepszy wynik w dotychczasowej karierze.

Kto jeszcze szuka formy?

Przy nominacji do FLOP-u tygodnia zwróciliśmy uwagę na dwóch zawodników. Wśród pań była to Franziska Preuss. O ile w sztafecie Niemka nie zawiodła swoich koleżanek, tak indywidualnie jest jeszcze co poprawiać. Przede wszystkim chodzi tu o strzelnicę. W startach indywidualnych Preuss spudłowała 7 z 30 strzałów. I o ile leżak u Niemki jest na poziomie z poprzednich lat, tak stójka obecnie nieco kuleje. W pozycji leżąc Niemka legitymuje się bowiem skutecznością 90-procentową, a w stójce 75-procentową.

Identyczną liczbę pudeł w startach indywidualnych zanotował Vetle Sjaastad Christiansen. Norweg w Hochfilzen ani razu nie zameldował się w TOP 10 zawodów. W sprincie pudłował dwukrotnie i był 13., a w biegu pościgowym oddał pięć niecelnych strzałów i skończył bieg na 27. pozycji. Do tego dochodzi także postawa w biegu sztafetowym. Norweg podczas ostatniej wizyty na strzelnicy nie dał rady zamknąć wszystkich krążków i musiał biec karną rundę. Na szczęście sztafety norweskiej, Christiansen miał na tyle dużą przewagę, że linię mety przeciął na pierwszym miejscu, 20 sekund przed drugimi Szwedami. Podobnie jak u Franziski Preuss, Norweg obniżył skuteczność w stójce – z 86% na 72%.

Na szczęście wciąż jesteśmy na początku sezonu i do lutego może się jeszcze wiele zmienić.

Fot. Czech Biathlon/Petr Slavík

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.