Za nami emocjonujący weekend w Hochfilzen. W jego trakcie nie brakowało rozstrzygnięć, o których w zeszłym tygodniu nawet nie śniło się redakcyjnym filozofom. Kto więc zaskoczył na plus redaktora Bronszkowskiego i Zatorskiego? Kto natomiast sprawił, że po raz kolejny opadły im ręce? Zapraszamy na trzeci już TOP i FLOP tygodnia.

Prawie-dublet Kuehna i cicha praca Nillson

Weekend w Hochfilzen pokazał, że tegoroczny sezon wcale nie musi być teatrem jednego aktora\aktorki. Na podium oglądaliśmy bowiem zawodników, dla których zawody w Oestersund nie były tak udane. Ale po kolei. Indywidualny TOP u mężczyzn wędruje do Johannesa Kuehna. 30-letni Niemiec udowodnił, że nigdy nie jest za późno na zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata. Do piątku Kuehn dwukrotnie stawał na podium Pucharu Świata. Jego najlepszym rezultatem było zaś drugie miejsce w Pokljuce w biegu indywidualnym. W Hochfilzen Kuehn okazał się najlepszy w sprincie, a w biegu pościgowym utrzymał się na prowadzeniu do ostatniego strzelania. Tam jednak popełnił trzy błędy i stracił szanse na dobry rezultat. Mimo to postawa Kuehna zasługuje na pochwałę. Zwłaszcza, że Niemiec wyrasta na lidera swojej reprezentacji.


U pań zdecydowaliśmy się wyróżnić Stinę Nilsson. Szwedka po nie najlepszej inauguracji w Oestersund, w Hochfilzen zanotowała najlepsze rezultaty w biathlonowej karierze. Podczas gdy inne zawodniczki rywalizowały o zwycięstwo, Stina po cichu realizowała swój plan. W sprincie zajęła 16. miejsce. W biegu pościgowym zaś poprawiła swoją lokatę, finiszując na 10. miejscu. Kto wie, na którym miejscu skończyłaby zawody, gdyby nie cztery pudła, w tym dwa na ostatnim strzelaniu? Weekend w Hochfilzen z pewnością nakręci Szwedkę do dalszej pracy.

FLOP włosko-norweski

Nie wszyscy biathloniści zaliczą jednak ten weekend do udanych. W grupie tej uwzględnia się także tych, dla których obecność w pierwszej dziesiątce zawodów nie dziwiła w ostatnim czasie nikogo. Johannes Thingnes Boe indywidualnie nie może być zadowolony z osiągniętych rezultatów. 29. miejsce w sprincie i 18. w biegu pościgowym to wyniki dalekie od tego, do czego przyzwyczaił nas Norweg w ostatnich latach.  Zdecydowanie lepiej było już w sztafecie, gdzie na swojej zmianie był bezbłędny i wyprowadził swoją reprezentację na prowadzenie. Jeśli Boe ustabilizuje formę, to szybko wróci do walki o najwyższe cele.

U kobiet natomiast formy wciąż szuka Dorothea Wierer. W tym sezonie nie oglądaliśmy jeszcze Włoszki w czołowej dziesiątce zawodów. W Hochfilzen Wierer była dopiero 33. w sprincie i 31. w biegu pościgowym. Po wynikach dwukrotnej triumfatorki klasyfikacji generalnej Pucharu Świata widać, że problemy zdrowotne wciąż dają o sobie znać. Miejmy nadzieję, że utytułowana Włoszka upora się z nimi przed igrzyskami w Pekinie.

TOP sztafety? Austria i Białoruś!

Biegi sztafetowe także przyniosły bardzo ciekawe rezultaty. Wśród panów zaskoczyła nas Białoruś. Sztafeta w składzie Mikita Labastau, Dzmitry Lazouski, Maksim Varabei i Anton Smolski ukończyła rywalizację na szóstej pozycji. W osiągnięciu tak dobrego wyniku nie przeszkodziła im nawet karna runda Lazouskiego. Warto tu odnotować, że oprócz niego, pozostali Białorusini dobierali w sumie tylko dwa razy!

U pań natomiast na słowa uznania zasłużyły Austriaczki. W Oestersund sztafeta ta została zdublowana, a ostatnia na zmianie Lisa Theresa Hauser nie miała nawet okazji ruszyć na trasę. Nic więc dziwnego, że na sobotnią sztafetę w Hochfilzen trener zdecydował się inaczej ustawić zawodniczki. Miejsce Anny Juppe zajęła Julia Schwaiger, a Hauser nie wyruszyła ostatnia, tylko jako druga. Takie ruchy taktyczne, w połączeniu z bardzo dobrym strzelaniem wszystkich zawodniczek, dały Austriaczkom szóste miejsce! Co więcej, żadna inna reprezentacja tego dnia nie dobrała na strzelnicy mniej naboi – 5.

Polsko-austriacki FLOP

Kto więc nie wyróżnił się specjalnie w rywalizacji sztafet? U panów z pewnością więcej spodziewaliśmy się po reprezentacji Austrii. W Oestersund zajęli odległą, 17. lokatę, zaliczając aż cztery karne rundy. W Hochfilzen było już lepiej. Austria skończyła zawody na 16. miejscu, biegnąc jedną karną rundę i dobierając aż 10 naboi! To więcej nawet od naszej sztafety. Co zaskakujące, nieskutecznością na strzelnicy porażał sam Simon Eder. Tak więc mężczyźni, w przeciwieństwie do pań, nie zaliczą niedzielnej sztafety do udanych.

W sztafecie kobiet natomiast po raz kolejny nie popisała się reprezentacja Polski. Mimo że obyło się bez dubla, to jednak miejsce wciąż pozostaje odległe. Polki ukończyły bowiem sztafetę na 17. miejscu. Pretensji nie można mieć na pewno do Moniki Hojnisz, która dzięki bezbłędnemu strzelaniu i dobremu biegowi wyprowadziła naszą sztafetę na trzecie miejsce. Niestety szanse na dobry rezultat zostały po raz kolejny pogrzebane na strzelnicy. Tak jak w Oestersund zanotowaliśmy aż cztery rundy. Żadna inna sztafeta nie musiała biec tylu dodatkowych okrążeń. Całe szczęście, że indywidualnie biathloniści i biathlonistki dali nam powody do zadowolenia. Oby kolejne starty były jeszcze lepsze. Szansa na poprawę już w tym tygodniu.

Fot. © Tumashov/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.