Miniony weekend w Kontiolahti dostarczył nam wielu emocji. W walkę o zwycięstwa włączyli się zawodnicy, których nie zawsze mogliśmy oglądać w ścisłej czołówce. Nie zabrakło też rozczarowań, choć tych było zdecydowanie mniej niż pozytywów. Kto więc zasłużył tym razem na miano TOP, a kto na FLOP? Zapraszamy do lektury.

Skuteczni Niemcy i powrót Włocha

Nie Tiril Eckhoff, nie Marte Olsbu, a właśnie Denise Herrmann postanowiliśmy nagrodzić w naszym coweekendowym notowaniu. Niemka w Kontiolahti udowodniła, że należy do światowego TOP-u, a medal na igrzyskach nie był dziełem przypadku (ktoś tak w ogóle myślał?). Denise na fińskich trasach prezentowała się naprawdę dobrze. Była bardzo szybka, a przy tym świetnie strzelała. 4 pudła na 30 strzałów to naprawdę świetny wynik. W ogóle w ten weekend świetną dyspozycję strzelecką zaprezentowała cała niemiecka kadra. Zarówno Vanessa Voigt, Vanessa Hinz, jak i Franziska Preuss pokazały, że stać je na bardzo dobre wyniki.

TOP wśród męskiej części biathlonu powędrował natomiast do Lukasa Hofera. Tegoroczny sezon nie jest łatwy dla tego doświadczonego zawodnika. Miejsca w czołowej dziesiątce zawodów indywidualnych można policzyć na palcach. W Pekinie do medalu nie zabrakło dużo – około 16 sekund. W Kontiolahti na podium udało już się stanąć. Po 8. miejscu w sprincie Hofer zaprezentował się świetnie w biegu pościgowym, gdzie do końca walczył o drugie miejsce z Erikiem Lesserem.

Zadyszka faworytów z początku sezonu?

Miano FLOP-a z kolei przypadło zawodnikom, którzy jeszcze w pierwszej części sezonu predestynowali do miana głównych faworytów każdych zawodów. Mamy tu na myśli Lisę Theresę Hauser oraz Sebastiana Samuelssona. Austriaczka nie może zaliczyć tego weekendu do udanych. Hauser często myliła się na strzelnicy. 3 pudła w sprincie i 4 w biegu na dochodzenie uniemożliwiły jej walkę o czołowe lokaty. W efekcie triumfatorka sprintu w Oestersund dwukrotnie została sklasyfikowana w trzeciej dziesiątce.

Sebastian Samuelsson może przynajmniej być zadowolony z sobotniego sprintu. Szwed wprawdzie pomylił się dwukrotnie, ale nie przeszkodziło mu to w zajęciu 5. miejsca. W niedzielę było jednak znacznie gorzej. 5 karnych rund pozbawiło Samuelssona szans na jakikolwiek dobry rezultat. Skończyło się na 24. miejscu i ponad dwiema minutami straty do zwycięzcy.

Czy w przypadku tych zawodników możemy już mówić o zmęczeniu sezonem? Czy jednak to efekt nierównej dyspozycji? Być może kolejny weekend zmagań potwierdzi lub zada kłam naszym dywagacjom.

Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.