53. Mistrzostwa Świata w biathlonie nie będą zbyt miło wspominane przez reprezentację Francji. Choć męska kadra zdobyła złoto w sztafecie, to w zawodach indywidualnych zabrakło przedstawicieli „Trójkolorowych” na podium. Tak źle nie było od lat.

Mocni w sztafecie, słabi solo

Francuzi po raz pierwszy od lat nie jechali w gronie faworytów. Choć Quentin Fillon Maillet w zeszłym sezonie sięgnął po Dużą Kryształową Kulę, w tym jest ewidentnie bez formy. Podobnie jak Emilien Jacquelin. 27-latek kampanię 2021/2022 zakończył na 5. miejscu, w obecnym sezonie notuje bardzo nieregularne wyniki.

Czytaj także: Katastrofa u Niemców. Najgorszy wynik na mistrzostwach świata od ponad 50 lat!

W Oberhofie mężczyźni zdobyli dwa medale: brąz do spółki z paniami w sztafecie mieszanej oraz złoto w sztafecie. Choć w drużynie „les Bleus” nadal znajdują się w światowej czołówce, to indywidualnie zostają w tyle. We wszystkich czterech konkurencjach (sprint, bieg pościgowy, bieg długi, bieg ze startu wspólnego), nie stanęli na podium.

Demony z 2009 roku

Ostatni raz tak źle było w 2009 roku. 43. Mistrzostwa świata w biathlonie odbyły się w południowokoreańskiej miejscowości Pjongczang. Tam Francuzi sięgnęli tylko po złoto w sztafecie mieszanej w składzie: Marie-Laure Brunet, Sylvie Becaert, Vincent Defrasne i Simon Fourcade.

Z kolei Martin Fourcade dopiero rozpoczynał swoją wielką przygodę z biathlonem. Były to jego pierwsze mistrzostwa świata, po pierwszym pełnym sezonie Pucharu Świata. 21-letni Francuz najbliżej podium był w biegu pościgowym, gdzie zajął 8. lokatę. Jego startszy brat Simon przegrał walkę o brązowy medal w biegu indywidualnym o 0,9 sekundy. Wtedy lepszy okazał się Jakov Fak.

Źródło: inf. własna
Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *