Tuuli Tomingas to 50. zawodniczka zeszłego sezonu. W tym po pierwszych dwóch weekendach w Oestersund ma na swoim koncie już 24 punkty i zajmuje 42. lokatę. W rozmowie z portalem BiathlonPoGodzinach.pl Estonka opowiada m.in. o starcie sezonu, nadziejach olimpijskich i ulubionym torze.

Tomingas – nadzieja Estonii

Estonia to kraj, który zamieszkuje około 400 tysięcy mniej ludzi niż Warszawę, Mimo to, pośród tylko 1,3 mln osób znalazła się biathlonistka, która regularnie punktuje w zawodach Pucharu Świata. Jak to możliwe?

– Estończycy uwielbiają biathlon i w ciągu kilku lat stało się on bardzo popularny. Większa popularność to więcej pieniędzy, a w zeszłym roku w naszej federacji biathlonowej mieliśmy już wszystko, czego potrzebowaliśmy. Federacja dba o nasze przygotowania i opiekę zdrowotną – wyjaśnia Tuuli Tomingas.

Mimo to, zawodniczka zdecydowała się odciąć od rodzimego związku i zaczęła starty na własną rękę. Stało się to w kwietniu 2021 roku, gdy estońska federacja zrezygnowała z usług aktualnego trenera. 26-latka ufała mu na tyle, że wraz z dwiema innymi osobami powołali do życia TT Team.

– Po ostatnim sezonie startów z naszą kadrą narodową, z byłym trenerem założyłam moją własną drużynę – TT Team i musiałam sama znaleźć środki i sponsorów. Stworzyliśmy zespół z powodu dużych zmian w Estońskiej Federacji Biathlonu i postanowiliśmy podjąć ryzyko i kontynuować pracę w systemie, który działał. Ja i mój trener Indrek Tobreluts znaleźliśmy wystarczająco dużo środków i dobrze przygotowaliśmy się do zimy. W naszym zespole są również Susan Külm (startująca również w Pucharze Świata) i Robert Heldna (obecnie ścigająca się w Pucharze IBU), są dla mnie idealnymi partnerami treningowymi, a zwłaszcza dobrymi przyjaciółmi – wyjaśnia.

Lekki falstart sezonu

Jednak start sezonu 2021/2022 nie rozpoczął się tak, jak Estonka sobie wyobrażała. Inauguracyjny bieg indywidualny na 15 kilometrów był zwyczajnie przeciętny. Tomingas zajęła w nim 41. miejsce popełniając trzy błędy na strzelnicy. Niewiele lepiej poszło jej dzień później. W sprincie była 37. W drugiej serii startów w Szwecji Tomingas znowu punktowała. W sprincie zajęła wysoką 21. lokatę będąc bezbłędną na strzelnicy. Niestety, 26-latka w biegu pościgowym zaliczyła aż 5 pudeł i do mety dobiegła dopiero 47.

Zapytaliśmy Tomingas, czy właśnie tak wyobrażała sobie swój start w tegorocznej edycji Pucharu Świata.

– Właściwie spodziewałam się lepszych wyników. Miałam naprawdę cudowne lato, wszystkie moje biegi testowe były lepsze niż kiedykolwiek. Miałam mały problem w październiku, kiedy zachorowałam i dodatkowo doznałam kontuzji nogi. Po tych niepowodzeniach z dnia na dzień stawałam się coraz lepsza i miałam nadzieję, że jestem w tej samej formie, co latem – opowiada Estonka.

Dwa weekendy w Szwecji dały Tomingas odpowiedź, nad jakimi aspektami musi pracować. Biathlonistka zauważa, że jest to przede wszystkim bieg.

– Oestersund pokazało, że nie jestem w najlepszej formie. Mam więc wielką nadzieję, że jazda na nartach pójdzie mi lepiej i po udanym strzelaniu chciałbym być w pierwszej dziesiątce, a nie 21, jak w Oestersund. Mam więc głównie nadzieję, że będę szybsza [w Hochfilzen – przyp. red.] niż w Oestersund – mówi.

Cel na ZIO? TOP 6

Tomingas stawia przed sobą bardzo ambitne cele. W Pucharze Świata chce regularnie meldować się w najlepszej 20. Z kolei na Igrzyska Olipijskie zawodniczka jedzie, by walczyć o TOP 6.

– Pierwsza szóstka jest realna, jeśli jestem w swojej najlepszej formie i mam szczęście. W zeszłym roku pokazałam na początku sezonu, że to prawda, jeśli wszystko działa jak powinno. Igrzyska Olimpijskie zaczynają się za 2 miesiące, więc mam wystarczająco dużo czasu, aby wrócić do swojej najlepszej formy – zaznacza.

Biathlonistka może sprawić niespodziankę, zwłaszcza w sprincie. W zeszłym sezonie w Kontiolahti zajęła w tej konkurencji 7. miejsce. Co ciekawe, Tomingas przyznała, że nie bardzo lubi tam startować.

– Właściwie Kontiolahti jest jednym z moich najmniej ulubionych miejsc do ścigania się. Moim totalnym faworytem jest Anterselva. Tamtejsze trasy idealnie pasują do mojej techniki jazdy na nartach, a przyroda i atmosfera zapierają dech w piersiach i nie jest mi trudno ścigać się na takiej wysokości – mówi.

Z rozmowy z Estonką dowiedzieliśmy się również, co lubi robić w wolnym czasie. Poza sezonem Tomingas jeździ konno i startuje w zawodach. Nie jest to jednak element biathlonowego treningu.

– Kocham zwierzęta, a jazda konna jest dla mnie bardziej jak terapia. Kiedy jestem w domu, zazwyczaj jeżdżę konno 4-6 razy w tygodniu. Pomaga uciec od problemów i złych myśli. Latem startuję również w skokach przez przeszkody, aby urozmaicić sobie życie – wyjaśnia.

Tuuli Tomingas (1995 r.) – złota medalistka Mistrzostw Europy w 2014 roku w biegu pościgowym, brązowa medalistka Mistrzostw Europy w 2014 roku w sprincie. 50. zawodniczka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2020/2021.

Źródło: biathlopogodzinach.pl
Fot. arch. prywatne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.