W Pekinie była bezbłędna i przykuła uwagę swoim kombinezonem. Lubi rysować, tworzyć, poluje na renifery, a w jej rodzinnym mieście przez lata nie było strzelnicy. Mimo to na MŚJ w 2019 roku zdobyła złoty medal. Oto Ukaleq Astri Slettemark i opowieść o Grenlandii i biathlonie.

Cezary Bronszkowski: Grenlandia ma własną zawodową reprezentację piłkarzy ręcznych oraz zawodników w biathlonie. Jak do doszło to tego, że możesz startować pod flagą Grenlandii a nie Danii?

Ukaleq Astri Slettemark: To zależy od poszczególnych federacji, czy zaakceptują Grenlandię jako osobny naród i państwo. W biathlonie i piłce ręcznej tak się stało, ale na przykład w narciarstwie biegowym już nie. MKOl nie akceptuje Grenlandii jako narodu, więc na igrzyskach olimpijskich musimy rywalizować z duńską flagą.

Czy sytuacja polityczna Grenlandii ma wpływ na twoje starty? Wszak nie jesteście częścią Unii Europejskiej.

Mam paszport grenlandzki i nie mam problemów z startami.

Grenlandia to w naszym wyobrażeniu kraina skuta lodem i śniegiem. Czy macie odpowiednią infrastrukturę do trenowania?

W Nuuk, skąd pochodzę, jest 5-kilometrowa trasa narciarstwa biegowego i 3 kryte siłownie. Ale nie ma strzelnicy.

Skoro w Nuuk nie ma strzelnicy. Jak więc sobie radzisz z tym problemem?

Teraz mieszkam w Norwegii, aby tam trenować. Kiedy mieszkałam na Grenlandii, mogłam trenować „na sucho” i strzelać tylko wtedy, gdy byłam na zgrupowaniu lub zawodach w Europie. Ale w zeszłym roku Nuuk dostało małą strzelnicę pneumatyczną, więc klub trenuje biathlon raz w tygodniu, co jest niesamowite.

Mimo przeciwności, twoja skuteczność na strzelnicy jest lepsza niż u Marte Olsbu Roeiseland, Elviry Oeberg i Lisy Hauser, czyli trzech najlepszych biathlonistek zeszłego sezonu. Skąd tak dobre rezultaty?

Wyniki w strzelaniu są bardzo różne, a w zeszłym roku było naprawdę dobrze, może dlatego, że nie miałam tak dużej presji i dlatego, że wykonałem dużo ćwiczeń umysłowych.

Na Mistrzostwach Świata Juniorów w 2019 roku zdobyłaś złoty medal w biegu indywidualnym w kategorii „juniorka młodsza”. Jak wspominasz tamten tryumf i jak wpłynął on na twoją karierę?

To był jeden z moich najlepszych występów i to niesamowite, że stało się to w trakcie mistrzostw. Wiele osób wciąż pamięta ten medal, więc nadal ma na mnie wpływ.

W biathlonowej rodzinie zrobiło się o Tobie głośniej podczas ZIO w Pekinie. Choć reprezentowałaś tam Danię, to w piękny sposób pokazałaś całemu światu fragment kultury grenlandzkiej. Czy na ten sezon także przygotowałaś coś specjalnego?

W tym roku nie zmieniałam kombinezonu, ale w przyszłości chciałabym, aby oznaczenia były jeszcze dokładniejsze pod względem historycznym i może dodam jeszcze arktycznego zająca.

Wiemy, że sama zaprojektowałaś swój strój. Jak znalazłaś na to czas pomiędzy treningami, podróżami i całym życiem?

Zajęło mi to dużo czasu, pracowałam nad tym prawie rok, od czasu do czasu, kiedy tylko miałam czas. Ale wcześniej mieliśmy tylko kombinezon wyścigowy, który IBU daje każdemu i było dla mnie ważne, aby mieć własny, zwłaszcza że w tym roku zadebiutowałam w Pucharze Świata.

Jak wspominasz igrzyska w Pekinie? Co czułaś na mecie biegu indywidualnego, gdy udało Ci się oddać 20 celnych strzałów?

To było bardzo surrealistyczne i jedno z najdzikszych doświadczeń w moim życiu. Tylko dwa razy w życiu trafiłam 20/20 i były to Mistrzostwa Świata Juniorów i Zimowe Igrzyska Olimpijskie, i myślę, że to były idealne momenty.

Nad jakim aspektem pracowałaś najwięcej tego lata?

Całe lato chorowałam na COVID-19, ale przez resztę sezonu wiele się nauczyłam o słuchaniu swojego organizmu i uczyłam się, kiedy się zatrzymać, a kiedy iść naprzód.

O tym, że COVID-19 potrafi niszczyć organizm wiemy aż za dobrze. Sportowcy z całego świata i każdej dyscypliny mocno odczuli jego skutki. Jak było w twoim wypadku?

Dla mnie był to jeden tydzień, w którym czułam się naprawdę chora, a potem moje ciało nie reagowało dobrze na trening przez jakiś czas, może miesiąc. W pełni wróciłam do normalnego treningu dopiero po dwóch miesiącach od wyzdrowienia.

Choć debiut w Pucharze Świata zaliczyłaś w 2020 roku, to nie często pojawiasz się w tych zawodach. Dlaczego?

Bo starty w Pucharze IBU są dla mnie lepsze, ponieważ na takim poziomie się teraz znajduję.

Jakie cele stawiasz sobie na ten sezon?

Medal na Mistrzostwach Świata Juniorów i ogólnie lepsze wyniki niż w zeszłym roku.

Jak oceniasz początek sezonu w swoim wykonaniu? Najlepiej wypadłaś w sprincie w Ridnaun – tu znowu przydarzyło się bezbłędne strzelanie. Jednak w biegu pościgowym już tak dobrze nie było.

Moje strzelanie wymaga osiągnięcia stabilności, ale ogólnie mój początek sezonu był bardzo dobry. Czuję, że w tym roku jestem bardziej dojrzała niż kiedykolwiek wcześniej i jestem w stanie podejmować dobre decyzje, jeśli chodzi o długoterminowe cele mojej formy. I to się opłaciło, ponieważ po prostu stawałam się coraz szybsza w każdym wyścigu. W pościgu zepsułam karabin i oddałam 4 strzały z brakującą częścią.

Biathlon jest u ciebie rodzinny. Mama jest prezydentem federacji, zaś brat również startuje w zawodach. Skąd wasze zainteresowanie biathlonem?

Moja mama jako pierwsza w naszej rodzinie, i na Grenlandii, uprawiała biathlon. Zaczęła to robić, gdy biathlon dopiero zaczynał stawać się sportem dla kobiet. Wtedy startowała w reprezentacji Danii, ponieważ Grenlandia nie miała federacji biathlonu. Mój tata raz próbował biathlonu, gdy był młody, ale tak naprawdę zaczął starty dopiero wtedy, gdy poznał moją mamę. Potem oboje podróżowali razem na puchary IBU i mistrzostwa świata przez wiele lat, czasem samotnie, a czasem z innymi sportowcami z Grenlandii.

Zawsze wiedziałaś, że będziesz biathlonistką? Czy miałaś inny plan na siebie w dzieciństwie?

Nie, nie wiedziałam, że będę biathlonistką, dopóki nie skończyłam 16 lat. Wcześniej chciałam zostać artystką i planowałam przeprowadzić się do Nowej Zelandii na rok wymiany, ale nagle zmieniłam plany kiedy zostałem przyjęty do NTG Geilo (gimnazjum sportowe). To wszystko było bardzo przypadkowe.

Twoi rodzice na zawody podróżowali samotnie. Teraz możecie robić to całą rodziną. Czy w zespole macie kogoś z zewnątrz, czy każdym aspektem zajmujecie się osobiście?

Do drużyny na Puchar Świata należę tylko ja. Na Puchar IBU jeździmy ja i mój brat Sondre. W drużynie na Puchar Juniorów jest teraz 4 zawodników, 3 z nich to nie rodzina. Moja mama i tata podróżują ze mną i moimi braćmi na międzynarodowe zawody.

Grenlandia ma nieco ponad 50 tysięcy mieszkańców. A ilu z nich uprawia biathlon? Jak popularna jest to dyscyplina w twoim kraju?

W tej chwili na Grenlandii jest 10 biathlonistów, więc myślę, że to dużo w porównaniu z mieszkańcami. Dla przykładu, gdyby ten stosunek był taki sam w Polsce, to mielibyście 7500 biathlonistów! Odkąd zaczęłam się ścigać, biathlon stał się bardziej popularny, a wiele osób wie już, czym on jest i śledzi wyniki.

Mówiąc „10 biathlonistów” masz na myśli poziom międzynarodowy? 

Nie, to wszyscy sportowcy. Wszyscy, którzy regularnie trenują biathlon.

Porównałaś liczę biathlonistów w Polsce i Grenlandii. Dlaczego? Byłaś kiedyś w naszym kraju lub masz jakieś związki?

To był tylko przykład pokazujący, że choć 10 osób wydaje się bardzo małą liczbą, jesteśmy bardzo małym krajem, więc to naprawdę dużo w porównaniu z mieszkańcami.

Kibice rozpoznają cię na ulicy? Miałaś jakąś sytuację, w której pomyślałaś „wow, ludzie wiedzą kim jestem i czym jest biathlon”?

Tak, na Grenlandii tak robią i czasami chcą zrobić ze mną zdjęcie, na początku było to bardzo dziwne, ale teraz myślę, że to miłe.

Nie samym biathlonem jednak żyje człowiek. Co lubisz robić poza sportem?

Studiuję odżywianie, co bardzo lubię. Bardzo dbam o środowisko i lubię dokonywać dobrych wyborów. Lubię też malować, rysować, czytać, wędrować, polować i jeździć na nartach.

Jak studiowanie odżywiania pomaga ci w utrzymaniu dobrej formy nie tylko w trakcie sezonu, ale i w całym roku, także w okresie przygotowawczym?

Studia nie są tak istotne w żywieniu sportowców, ale uczę się kilku rzeczy o gotowaniu i przygotowywaniu posiłków. Na przykład nauczyłem się, jak długo przechowywać mięso i warzywa, jakie drobnoustroje są w różnych produktach spożywczych i jak ich unikać.

Polujesz? To bardzo niepoprawne politycznie o tym mówić, dlatego z przyjemnością o to dopytam. Na niedźwiedzie czy wieloryby?

Tak, poluję, głównie na renifery i zające oraz kuropatwy. Bardzo się cieszę, że pytasz. Rozumiem, że ludzie, którzy pochodzą z miasta, nie rozumieją polowania, ale dla mieszkańców Grenlandii chodzi o samowystarczalność. Kiedy poluję, wiem, że mięso, które jem, pochodzi od zwierzęcia, które miało dobre życie, że populacja jest utrzymana, że każda część zwierzęcia jest wykorzystywana, a nie wyrzucana, że nie ma nadmiernej emisji CO2 z mięsa i że zwierzę zmarło szybko i bezboleśnie. Jestem dumna z tego, że mogę zapewnić mięso sobie i mojej rodzinie, a mięsa w ogóle nie kupuję, nawet gdy jeżdżę na zawody.

Zdjęcie z głową świeżo zabitego renifera, jakie dodałaś na Instagram szokuje. Niektóre ludzie uznaliby je nawet za „prowokujące”.

Tak, nauczyłam się już nie dzielić tymi rzeczami, Inuici rozumieją, ale inni ludzie nie potrafią, bez względu na to, jak bardzo próbuję im to wyjaśnić.

Możesz powiedzieć coś więcej o swojej pasji – sztuce? Na Twoim Instagramie nie brakuje rysunków i rękodzieła wyraźnie inspirowanych rodzimą kulturą.

Zawsze pasjonowałam się tworzeniem. Moja babcia, po której mam imię, była artystką (Astri Heilmann), tak samo jak mój wielki wujek (Kjartan Slettemark). Daje mi to dużo spokoju. Mam tyle projektów, które chcę namalować i czasami żałuję, że nie mam na to więcej czasu. Uwielbiam malować motywy z kultury Eskimosów i grenlandzkiej przyrody, ponieważ pomaga mi to się z nią łączyć, zwłaszcza teraz, kiedy mieszkam z dala od domu. Jest tak wiele historii i mitów, o których lubię się uczyć.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Ukaleq – Art account (@ukaleleq)

Widzę wyraźnie, że twój kraj jest ci bliski i go kochasz. Jednak wiele osób, gdy myśli o Grenlandii, to ma przed oczami bezduszne skały i wielkie połacie lodu, tylko przekornie nazwane “zieloną ziemią”. Zadasz kłam temu twierdzeniu?

Grenlandia to tylko międzynarodowa nazwa naszego kraju, nazwana przez Wikinga. Nazywamy się Kalaallit Nunaat, czyli „ziemia ludzi”. Ale nawet wcześniej nie było na to nazwy, ponieważ Inuici nie wierzyli w posiadanie ziemi.

Masz dopiero 21 lat, ale widać, że jesteś bardzo świadoma siebie i świata. To cecha naturalna dla Grenlandczyków? Życie blisko natury sprawia, że widzi się więcej?

Dziękuję. Myślę, że ważne jest, aby być blisko natury, ponieważ jesteśmy od niej zależni. Myślę, że wielu ludzi na Grenlandii myśli podobnie, ponieważ jeszcze nie tak dawno byliśmy całkowicie zjednoczeni z naturą.

Sądzisz, że 10 biathlonistów w całym kraju daje nadzieję, że w niedługim czasie zobaczymy debiut grenlandzkiej sztafety?

Byłoby wspaniale mieć sztafetę. Na razie ja i mój brat Sondre możemy wziąć udział w pojedynczej sztafecie mieszanej, a może za 3-4 lata będziemy mogli stworzyć sztafetę mieszaną.

Czyli możemy się spodziewać, że rodzeństwo Slettemark stanie do walki o medale Mistrzostw Świata w pojedynczej sztafecie mieszanej?

Tak, mam nadzieję.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia na biathlonowych trasach.

Fot. arch. prywatne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.