Pod nieobecność Johannesa Boe to Vetle Sjaastad Christiansen był prawdziwą gwiazdą wieczoru. Norweg w perfekcyjny sposób wygrał niedzielny bieg ze startu wspólnego. Zdaniem 30-letniego biathlonisty był to jego najlepszy wyścig w karierze.

Najlepszy po raz pierwszy

Vetle Sjaastad Christiansen to bez wątpienia jeden z najlepszych biathlonistów w obecnym sezonie. Norweg zajmuje 3. miejsce w klasyfikacji generalnej, a z Oberhofu przywiózł srebro w sztafecie. Jednak do tej pory nie udało mu się wygrać konkurencji indywidualnej. Zawsze na przeszkodzie stawał jeden człowiek – Johannes Thingnes Boe.

Jednak w Oestersund zabrakło lidera Pucharu Świata, więc Christiansen mógł wykorzystać szansę na zwycięstwo. I zrobił to genialnie.

– Co mogę powiedzieć? Czułem się naprawdę dobrze i chciałem wykorzystać swoją formę fizyczną, a nie tylko jechać łatwo w grupie. Sam sobie utrudniłem wyścig, ponieważ liderowanie, by utrzymać przewagę było trudne. Strzelanie, jak wczoraj, to było naprawdę fajne uczucie, gdy 5-10 sekund za mną byli rywale. Zimna krew przy ostatnim strzelaniu wraca do gry! – powiedział na mecie Norweg.

Bieg życia

Vetle Sjaastad Christiansen nie tylko zachował stoicki spokój w trakcie każdej wizyty na strzelnicy, ale i dobre tempo, które pozwalało mu utrzymywać przewagę nad resztą stawki. Szczególnie widać to było na ostatniej pętli.

– Naprawdę mogłem się nią cieszyć. Napierałem w jej pierwszej połowie i udało mi się utrzymać przewagę. Słyszałem, że [Johannes – przyp. red.] Dale jest za mną, więc oczywiście trochę się bałem jego umiejętności biegowych na ostatnim okrążeniu. Ta druga połowa także była snem. Sądzę, że to był najlepszy wyścig w mojej karierze – dodał.

Źródło: biathlonworld.com
Fot. © Osula/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *