Drugi weekend w Oestersund dostarczył kibicom wielu emocji. Nie brakowało przy tym licznych niespodzianek, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Kto więc zasłużył na miano TOP, a kto na miano FLOP? Zapraszamy do małego podsumowania.

Szybki Giacomel, celna Hauser

Nasze cotygodniowe notowanie rozpoczniemy od nominacji indywidualnych. Wśród kobiet miano TOP od redakcji Biathlon Po Godzinach otrzymuje Lisa Theresa Hauser. Austriaczka po raz kolejny pokazała, że jest w świetnej dyspozycji na starcie sezonu. W ten weekend nie pomyliła się ani razu na strzelnicy! Aż szkoda, że nie dane jej było rozpocząć swojej zmiany podczas niedzielnej sztafety. Kto wie, może wynik byłby jeszcze bardziej okazały.

Wśród panów natomiast na słowa uznania zasłużył Tomasso Giacomel. Młody Włoch robi regularne postępy, co udowodnił w miniony weekend. W sprincie został wprawdzie sklasyfikowany na 25. miejscu, jednak bieg pościgowy w jego wykonaniu był bardzo dobry. Giacomel spudłował tylko raz i bardzo dobrze biegł, dzięki czemu przesunął się z 26. na 7. pozycję. Tym biegiem Włoch udowodnił, że ma ogromny potencjał i może z powodzeniem rywalizować z najlepszymi.

Skandynawski FLOP w Oestersund

Do drugiej, mniej zaszczytnej kategorii w naszym zestawieniu, nominacje otrzymali Skandynawowie. Wśród Panów postanowiliśmy wyróżnić zawodnika gospodarzy, Jespera Nelina. Szwed nie zaliczył najlepszego wejścia w sezon, a drugi weekend w Oestersund był słabszy od tego inauguracyjnego. Czwartkowy sprint ukończył na 31. miejscu. W biegu pościgowym było jeszcze gorzej i ostatecznie skończył na 38. miejscu z pięcioma pudłami. W biegu sztafetowym także dobierał aż pięć razy, co pokazało, że Szwed ma jeszcze nad czym pracować.

Podobnie jak Tiril Eckhoff. Norweżka po raz drugi wylądowała w naszym zestawieniu. Niestety, obecna forma ubiegłorocznej triumfatorki jest daleka od wysokiej. Mamy oczywiście w pamięci wywiad udzielony przez Tiril po testach w Sjusjøen. Jednak martwi nie tylko forma biegowa, ale i strzelecka. 10 pudeł na 44 oddane strzały to jednak kiepski wynik. Kluczowe starty są wciąż przed zawodniczkami. Być może już w Hochfilzen, w nieco bardziej sprzyjających warunkach atmosferycznych, zobaczymy zupełnie inną zawodniczkę. Odpowiedź poznamy już wkrótce.

Budowa po rosyjsku i szwedzka gościnność

Przejdźmy teraz do nominacji zespołowych. Biegi sztafetowe były bardzo interesujące i przyniosły wiele ciekawych rezultatów. Za całokształt nominację do TOP-u otrzymują Rosjanie. Jeśli tak właśnie ma wyglądać przebudowa zespołu i gaszenie pożarów na rodzimym podwórku, to chapeau bas! Przed drugim weekendem sztab dokonał dwóch zmian w składzie. Matwiej Jelisiejew oraz Jewgienij Garaniczew zostali odesłani do kadry B. W ich miejsce pojawili się natomiast Aleksandr Powarnicyn oraz Wasilij Tomszin. Zmiennicy zdobyli punkty w każdym ze startów, co tylko potwierdziło działania sztabu. Wisienką na torcie rosyjskiego występu w Oestersund okazał się bieg sztafetowy. Rosjanie zaprezentowali się w nim bardzo dobrze, cały czas biegnąc w czołówce. Kto wie, na którym miejscu skończyliby zawody, gdyby nie karna runda Łatypowa na ostatniej zmianie. Ostatecznie Sborna zameldowała się na trzeciej pozycji, co jest świetnym rezultatem.

Powodów do zadowolenia nie mieli natomiast gospodarze. Szwedzi, wymieniani wśród faworytów, odpadli z walki o podium już podczas pierwszego strzelania. Wszystko za sprawą kiepskiego strzelania Femlinga, który zanotował karną rundę. Łącznie Szwedzi dobierali naboje aż 15 razy i zajęli siódme miejsce. Wynik rozczarowujący, ale okazja do rewanżu już w nadchodzący weekend.

Kapitalne Francuzki i polski dubel

Drużynową nominację do TOP-u pań bezapelacyjnie wędruje do Francuzek. Drużyna prowadzona przez Freda Jeana oraz Jean Paula Giachino była poza zasięgiem rywalek. Skuteczne strzelanie i szybki bieg sprawiły, że po zwycięstwo sięgnęły z blisko jedną minutą przewagi. Zwycięstwo więc nie tylko zasłużone, ale i zdecydowane. Taki występ na igrzyskach spokojnie zagwarantowałby medal. Jeśli więc zawodniczki będą regularnie podnosić swoją dyspozycję, to w lutym rywalkom będzie trudno je pokonać.

Na drugim biegunie nominacji umieściliśmy natomiast reprezentację Polski. To nie były udane dwa tygodnie dla naszych zawodniczek. Nie udało się zdobyć punktów w indywidualnych startach. W sztafecie liczyliśmy zaś na miejsce podobne do tego, które zajmujemy w Pucharze Narodów. Niestety, mimo obiecującego początku, wszystko przepadło na drugiej zmianie. Trzy karne rundy Kingi Zbylut spowodowały zbyt dużą stratę do Francuzek. Nawet bardzo dobry występ Kamili Żuk na trzeciej zmianie nie uratował naszej kobiecej sztafety przed dublem. Rezultat, którego z pewnością nikt się nie spodziewał, stał się faktem. Pozostaje nam jednak wierzyć zawodniczkom i sztabowi, że w Hochfilzen będzie już lepiej. I tym miłym akcentem kończymy nasz cotygodniowy cykl.

Fot. Marlene Ström/ Trampolin PR

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.