Marte Olsbu Roeiseland w pięknym stylu wygrała piątkowy sprint na 7,5 kilometra. Norweżka miała ponad 30 sekund przewagi nad drugą Elvirą Oeberg i 37 sekund nad Dorotheą Wierer. Dobrze spisała się Monika Hojnisz-Staręga, która zajęła 16. lokatę.

Ustawiony wyścig

Piątkowy sprint kobiet był wyjątkowy. Rzadko kiedy zdarza się, by czołowa trójka utrzymywała swoje pozycje przez cały wyścig. Pierwsze strzelanie dało nam odpowiedź na pytanie „kto będzie się bił o złoto?”. Na prowadzeniu znalazła się Elvira Oeberg, która o 0,4 sekundy wyprzedzała Roeiseland. Niespełna 5 sekund za tą dwójką znajdowała się Dorothea Wierer. I to właśnie między tymi trzema paniami miały rozstrzygnąć się losy olimpijskiego złota.

Wszystkie były bezbłędne, więc o końcowym sukcesie decydowała forma biegowa oraz smarowanie nart. W tym drugim elemencie zdecydowanie bezkonkurencyjna była mistrzyni olimpijska w sztafecie mieszanej. Przy punkcie pomiaru czasu po drugim strzelaniu Roeiseland miała już 12,9 sekund przewagi nad Wierer i niemal 25 sekund nad młodszą z sióstr Oeberg.

Na ostatniej pętli różnica pomiędzy nią a resztą stawki tylko się powiększała. Włoszka gasła w oczach, zaś Szwedka mocno przyspieszyła i ostatecznie dała radę wyprzedzić bardziej doświadczoną rywalkę. Ostatecznie Roeiseland wygrała w cuglach, zaś srebro pojedzie do Szwecji z Elvirą Oeberg. Brąz dla Wierer.

Hojnisz dobrze, reszta bez błysku

Polscy kibice z pewnością liczyli na przyzwoity występ naszych reprezentantek. Na starcie zameldowało się 89. zawodniczek, wśród nich cztery Polki: Monika Hojnisz-Staręga, Kamila Żuk, Anna Mąka i Kinga Zbylut. Najlepiej, zgodnie z oczekiwaniami, spisała się pierwsza z nich.

Hojnisz-Staręga zajęła 16. miejsce, tracąc do zwyciężczyni niespełna półtorej minuty. 30-latka może być z siebie zadowolona, bowiem jest to jej najlepszy wynik w sprincie biorąc pod uwagę igrzyska olimpijskie i mistrzostwa świata. Gdyby nie jedno pudło w postawie leżąc, Monika miała szanse znaleźć się w czołowej dziesiątce dzisiejszych zawodów.

Równie celna, jak Hojnisz-Staręga była Kamila Żuk. Niestety, zawodniczka AZS-AWF Katowice biegła w zupełnie innej kategorii niż jej starsza koleżanka z reprezentacji. Do Roeiseland straciła aż 2:38 minuty i zajęła dopiero 53. pozycję. Równie słabo spisały się Anna Mąka (3 karne rundy) i Kinga Zbylut (2 karne rundy). Zajęły one kolejno 66. i 69. miejsce.

Oznacza to, że w niedzielnym biegu pościgowym zobaczymy tylko dwie nasze reprezentantki.

C73B_v1

Fot. © Manzoni/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.