Mocne uderzenie na początek biathlonowej rywalizacji. Norwegowie wygrali pełen emocji i niespodzianek bieg sztafet mieszanych. Srebro dla Francuzów, na najniższym stopniu podium uplasował się Rosyjski Komitet Olimpijski. Polacy nie startowali.

Roeiseland biegnie po swoje

Pierwszy olimpijski bieg zaczął się dość niespodziewanie. Po pierwszym strzelaniu na pierwszych trzech pozycjach znajdowały się reprezentacje, które nie były wymieniane jako kandydaci do złotego medalu. Prowadziła Włoszka Lisa Vittozzi, która o pół sekundy wyprzedzała Finkę Suvi Minkkinen oraz o 1,4 sekundy Chinkę Fanqi Meng. Francuzka Anais Chevalier-Bouchet dobierała dwa razy i zajmowała 8. miejsce, zaś Marte Olsbu Roeiseland pudłowała raz, ale miała kłopoty z karabinem, co dało jej dopiero 10. miejsce i 24 sekundy straty do Vittozzi.

Sytuacja wróciła „do normy” w trakcie strzelania w pozycji stojąc. Wciąż prowadziła Vittozzi, ale tym razem o pół sekundy przed Roeiseland i niespełna 8 sekund przed Hanną Oeberg. Niestety, wiatr wciąż rozdawał karty i zawodniczki pudłowały na potęgę. Chevalier-Bouchet musiała biec karną rundę, Rosjanka Uljana Nigmatullina na 10 oddanych strzałów trafiła do tarczy tylko 5 z nich. Jednak najgorzej podczas tej zmiany spisała się Niemka Vanessa Voigt, która biegła dwie karne rundy, co oznaczało 18. miejsce i ponad 2 minuty straty do liderki.

Roeiseland po początkowych problemach, szybko wróciła do swojej optymalnej formy i na pierwszej zmianie wyprowadziła reprezentację Norwegii na prowadzenie. Włoszka przybiegła aż 17 sekund po utytułowanej rywalce. Z kolei 31 sekund po niej zameldowała się Białorusinka Dzinara Alimbiekawa.

Wiatr, pudła i karne rundy

Na drugiej zmianie wiatr dalej dyktował warunki. Tiril Eckhoff miała na punkcie pomiaru czasu po przebiegnięciu kilometra prawie 25 sekund przewagi nad Dorotheą Wierer. Jednak na strzelnicy lepiej spisała się Włoszka, która musiała tylko raz dobierać. Norweżce przyszło zaś biec karną rundę, co oznaczało, że to Wierer wyszła na prowadzenie – o 13,6 sekundy. Na trzecim miejscu znajdowała się Białorusinka Hanna Soła.

Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Na drugim strzelaniu Wierer do ostatniego naboju broniła się przed karną rundą i ta sztuka jej się udała. W przeciwieństwie do Soły i Eckhoff, które musiały biec aż dwie karne rundy. Oznaczało to duże zmiany w czołówce. Na pierwszym miejscu w punkcie pomiaru czasu zameldowała się Włoszka, która o 13,9 sekundy wyprzedzała Francuzkę Julię Simon. Za nią, niespodziewanie, znalazła się reprezentantka USA Clare Egan. Norweżka i Białorusinka spadły kolejno na 5. i 6. pozycję.

Nie śpimy, strzelamy

Trzecia zmiana i do walki włączają się mężczyźni. Emilien Jacquelin ruszył na trasę o 4 sekundy przed Włochem Thomasem Bormolinim i 15 sekund przed Szwedem Martinem Ponsiluomą. I taki układ utrzymał się po pierwszym strzelaniu. Cała trójka była bezbłędna i dość szybko ruszyła na trasę. Na czele znajdował się Jacquelin mający ponad 20 sekund przewagi nad Włochem i Szwedem.

O ile w trakcie pierwszego strzelania mogliśmy narzekać na nudę, o tyle druga wizyta na strzelnicy przyniosła nam gigantyczne zmiany. Jacquelin musiał biec aż 2 karne rundy i stracił prowadzenie. Pudłowała też cała reszta zawodników, która przybiegła za nim. Bezbłędni byli jedynie, i znów niespodzianka, Amerykanie. Jednak prowadził reprezentant Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego – Aleksandr Łoginow. Niespełna sekundę za nim był Sean Doherty, parę sekund za nim Martin Ponsiluoma oraz Emilien Jacquelin.

Ostatnia prosta do medalu

Bieg nieuchronnie zbliżał się do końca, bowiem ruszyła ostatnia partia zawodników. Jako pierwsi Rosjanie o 17 sekund przed Szwedami i Francuzami. Chwilę po nich Amerykanin oraz Norweg, co zapowiadało emocje do samego końca.

Pierwsze strzelanie ostatniej grupy nie przyniosło dużych zmian. Wszyscy pudłowali, jednak czołówka pozostała w składzie niemal niezmienionym. Eduard Łatypow wciąż prowadził, mając ponad 22 sekundy przewagi nad Quentin Fillon Maillet oraz Johannesem Boe. Prawie 30 sekund tracił Sebastian Samuelsson.

Wydawało się, że złoto w sztafecie mieszanej zdobędzie Rosyjski Komitet Olimpijski, ale Łatypow musiał raz dobierać i stracił swoją przewagę. Wybiegł tylko o 1,9 sekundy przed Fillon Maillet. 9 sekund za liderem był Johannes Boe, co zapowiadało walkę do samego końca. Zwłaszcza, że Norweg dogonił rywali i do mety cała trójka biegła razem.

Ostatecznie najlepszy w tej wojnie nerwów okazał się Boe, który wyprzedził Francuza o 0,9 sekundy i Rosjanina o 1,5 sekundy.

C73C_v1

Fot. © Thibaut/IBU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.